poniedziałek, 11 listopada 2019

Zdjęcia z wakacji - Niebrukowaną drogą do Rumunii

Lubię jeżdzić wąskimi drogami, przez wsie i miasteczka. Niespiesznie. Widokowo. Więc kiedy pada propozycja: A może byś... to ja się zgadzam od razu. Zmieniam opony na zimowe, myję autko, tankuję bak do pełna i  jadę! Tym razem kierunek - Konin. W towarzystwie Bratniej Duszy i Pani Nawigacji. 
Naszą podroż rozpoczynamy w Dąbrowie Górniczej od kilku nieudanych prób wyjechania poza jej granice.

sobota, 2 listopada 2019

Zapiski nałogowego czytacza - Najlepsza książka na świecie, Peter Stjernstrom


Chyba każdy pisarz marzy w głębi duszy o napisaniu najlepszej książki na świecie. Książki, która zagościłaby na szczytach list bestsellerów każdej kategorii i była czytana przez miliardy czytelników na całym świecie, niezależnie od ich płci, wieku czy pochodzenia. Czy Peterowi Stjernstromowi udała się ta sztu(cz)ka?

środa, 30 października 2019

Jesienny zielnik

Pamietam, jak za czasów szkolnych, kazano nam zbierać jesienne liście, suszyć, prasować i wklejać do zielników. Albo robić z nich bukiety. A z jarzębiny korale. Z tych wszystkich prac botaniczno-manualnych lubiłam chyba tylko robienie ludzików z kasztanów. Ale w domu, z tatą. 
Tworzyliśmy całe stada pokracznych chłopków i zwierzaków. Kurzyły sie potem na pólkach obok książek i znikały przy okazji światecznych porządków.
Nie robię już ludzików z kasztanów. Nie zbieram liści na bukiety. Nawet dyni nie kupuję w celach dekoracyjnych. Moje jesienne zajęcia plastyczno-botaniczne ograniczają się teraz do polowania z aparatem na wyjątkowe okazy liści. 

sobota, 19 października 2019

Śladami Klary

Wycieczki śladami bohaterów literackich czy postaci filmowych są dość popularne. Postanowiłam i ja wybrać się w taką podróż i sprawdzić, jak się ma Klara i czy rzeczywiście dobrze. Przed wyjazdem poprosiłam o wsparcie  swojego Anioła Stróża, dokładnie tak, jak Klara. Muszę przyznać, że wykonał  zadanie znakomicie. Podroż przebiegła bez zakłóceń. Sypał mi pod nogi białe pióra i roztaczał tęczę na niebie przez kilka dni pod rząd.

wtorek, 15 października 2019

Zdjęcia z wakacji - Z szafy do muzeum

Tym razem naprawdę byłam na wakacjach! Wyjechałam daleko, daleko... aż nad morze moje ukochane, do najwspanialszego z miast, do Gdyni. 
Uzupełniłam niedobory jodu, wymieniłam powietrze w płucach na czyste, przedreptałam na własnych nogach równe sto kilometrów i napatrzyłam się w dal, po horyzont. Cudowne uczucie. 

poniedziałek, 30 września 2019

Zapiski nałogowego czytacza - Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął. Jonas Jonasson


Trudno mi będzie napisać coś poza: 
Przeczytajcie koniecznie, a jeśli już czytaliście, to zróbcie to jeszcze raz!

Trudność wynika z tego, że ja się nie mogę przestać śmiać, a kiedy się śmieję, nie za bardzo mogę pisać, bo nie trafiam w odpowiednie miejsca na klawiaturze i przez łzy, nie widzę wyraźnie ekranu monitora.

czwartek, 26 września 2019

(Nie)przypadkowe telefony


Hrabina nie mogła dojść do siebie. Na przemian płakała rzewnymi łzami i klęła, na czym świat stoi. To opadała bez sił na fotel, to rzucała się w wir obowiązków domowych. Łykała kilogramami piguły i proszki różnorakie, zapominając o zjedzeniu zasadniczego posiłku. Planowała działania na najbliższy rok, po to tylko, by dojść po chwili do wniosku, że raczej może jednak od razu zemrze. I pewnie byłaby tą ostatnią myśl zrealizowała, gdyby nie seria dziwnych telefonów.
Pierwsza zadzwoniła Renata.
- Ty wiesz, Ciociu, co się stało? Dzwoniłam do ciebie, ale odebrała jakaś Regina. I że niby nie ma pomyłek, mówiła, i w czym mogę pomóc pytała bez przerwy. Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi? Co to za Regina, Ciociu?
Następnie zadzwoniła córka Renaty, Anna.

wtorek, 24 września 2019

Święto spadającego liścia


Czekałam na ten dzień cały rok. Wczoraj jeszcze zbyt dużo światła, rażącego w oczy kontrastami kolorów a dziś już przyjemna lekka mgiełka. Tak, wystarczy kilka nitek babiego lata, żeby świat nabrał tej cudownej delikatności. Słońce już nie pali, ono teraz przyjemnie grzeje. Nie mrużę oczu. Nie chowam się w cieniu. Siadam na wygrzanej ławce. Głaszczę dłońmi stare, sękate deski. Opieram plecy o chłodną ścianę. Koza głośno chrupie znalezione w trawie jabłko. Motyl przysiadł na podgniłej śliwce. Czuję zapach fermentujących owoców. Słyszę cichutki szelest motylich skrzydeł i nieco głośniejszy pierwszych opadających liści. Dojrzały kasztan uderza o gont dachu i turla się, stukocząc. Wpada do rynny. Kolejny pada na trawę. Wstaję. Podnoszę go. Jest gładki, chłodny, jeszcze wilgotny i błyszczący. Chowam do kieszeni brązową kulkę. Niedługo wyschnie i zmatowieje, ale jeszcze przez kilka chwil będzie sprawiać przyjemność moim palcom. Bawię się kasztanem i patrzę w szarobłękitne w niebo. Wdycham zapach pierwszego dnia jesieni. Pachnie przesuszonym sianem, dymem palonych liści, owczą wełną i kosmosem. Oddycham głęboko.

piątek, 20 września 2019

Jeszcze nie powieść

Kiedy pojawiła się Klara, od razu zaczęła domagać się uwagi. Chciała wciąż więcej i więcej. Ubzdurała sobie, że jest fantastyczną bohaterką, a jej przygody są tak fascynujące, że powinnam napisać powieść. A najlepiej od razu trylogię! Tłumaczyłam jej, że to nie czas. Przecież cała historia dopiero sie toczy i kto wie jaki będzie koniec? Prosiłam, żeby mnie nie męczyła. Ale ona okazała się jeszcze bardziej uparta niż ja. Nie odpuszczała. Sądziłam, że jak dam jej kilka krótkich opowiadań tu, na blogu, uspokoi się. A gdzie tam! Dopiero zaczęła brykać.

niedziela, 15 września 2019

Wehikuł czasu

To miał być zwyczajny spacer. Z mężem i z psem. Na chwilkę. Do parku. Nie był. 
Zaczął się od dołków, w które nieomal nie wpadliśmy, bo właśnie trwał remont głównej  alei. 
Zamiast ciszy i swieżego powietrza - okropny hałas i smród spalin. 
No trudno, może dalej będzie już spokojnie? 
Nie było! 
Było dużo głośniej i chwilę później, zostaliśmy przerzuceni w przeszłość. 
A kiedy zorientowaliśmy się, co jest tego całego zamieszania źródłem, w miejsce zaskoczenia i złości, pojawił się zachwyt. 
Co nas tak zachwyciło?