środa, 1 kwietnia 2020

Czas kwitnących mirabelek

Tuż pod moim blokiem rosną mirabelki. Nie wiem, czy za rok też jeszcze będą tam rosły, ponieważ za płotem, przy którym dzielnie trwają od wielu lat, rozpoczęła się budowa. Rozpoczęła się oczywiście od wykarczowania całego podwóreczka ze wszystkiego, co zielone. Od  ździebełka trawki po dorodną brzozę. Mirabelki oberwały tylko troszeczkę po gałązkach, bo rosną po szczęśliwej stronie płotu. Robiłam im zdjęcia z trudną do utrzymania nadzieją, że to nie będą ostatnie.

niedziela, 29 marca 2020

Zapiski nałogowego czytacza - Małe eksperymenty ze szczęściem,Hendrik Groen

Ostatnio nie bardzo mogę skupić się na czytaniu. Sięgam po książkę z nadzieją, że choć na chwilę oderwę się od wiecie czego ale po kilku stronach przerywam lekturę. Męczy mnie to, bo mam kilka książek zaczętych i nieskończonych. Na szczęście jedną z nich jest sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 3/4, bo mogę  przeczytać sobie codziennie jeden króciutki rozdzialik, pozostając w zgodzie z kalendarzem. Towarzyszę więc Hendrikowi i jego kilkorgu zbuntowanym znajomym.

piątek, 27 marca 2020

Setna zabawa słowami - odcinek sponsorowany przez literę "G"

Gryzelda gęga.
Grażyna gdacze.
Grzegorz grzebie.
Grzegorz grzebie grajdół.
Grażyna głośno gdacze.
Gryzelda gryfnie gęga.

środa, 25 marca 2020

Opowieści starego wiatraka


Wczesnym rankiem, 
koniecznie w poniedziałek, 
wejdź po cichutku za drewnianą bramę, 
a ujrzysz i usłyszysz 
rzeczy niesłychane.


niedziela, 22 marca 2020

Królewska Huta w koronie

Idę na spacer z psem. Jak zwykle. 
W mojej dzielnicy nigdy nie ma zbyt wielkiego ruchu, a jeśli już, to ruch ten robią jedynie "przejezdni" odwiedzający lekarzy orzeczników w pobliskim ZUS-ie i to tylko do godziny piętnastej, potem dzielnica zamiera. Ot, tu  ktoś z pieskiem podrepcze, tam jeden z drugim po piwko do spożywczaka zasuwa i to by było na tyle. 
Co się zmieniło od kiedy wirus w koronie szaleje?

czwartek, 12 marca 2020

Pętam się z Pentaxem w poszukiwaniu wiosny

Przebywanie na świeżym powietrzu, ruch i spokojna głowa są jak najbardziej zalecane w czasie zarazy. A nic nie uspokaja mnie bardziej, jak patrzenie na zielone przez wizjer aparatu. Żadna inna myśl poza: Jak to się tutaj ustawiało przesłonę? nie ma najmniejszych szans.

środa, 11 marca 2020

Setna zabawa słowami - odcinek sponsorowany przez literę 'B"

Barbara była beznadziejna. Belzebuba bawiła bezruchem. 
- Biegnij Barbaro - brzęczał Bogumił - bezpieczniej bowiem biec.
- Bałwochwalco! Biadolisz bezmyślnie - burczała Barbara.
- Bezwładnie będziesz bimbać? Biegnij Barbaro, biegnij! Butami batoż Borku bruk!
- Butami bruk batożyć? Boże, Bogumił, bredzisz!

wtorek, 10 marca 2020

Gram w zielone

Po raz pierwszy od nie wiem jak długiego czasu pogoda i wolna chwila zsynchronizowały się tak, że mogłam zrobić kilka kroków i kilka zdjęć. Nie, to nie są zdjęcia z Pentaxa w trybie manualnym. Aż tak dużo czasu to ja niestety nie miałam. Ale kilka badylków z przyjemnością upolowałam. 

Większość z nich jeszcze śpi




piątek, 28 lutego 2020

Konkurs literacki "Brakująca litera"


Z radością informuję, ze "Dwie kostki cukru" otrzymały 450 o północy 29 lutego 2020 roku wdrapały się na  na czwarte  miejsce w rankingu  dostały się do kolejnego etapu konkursu Brakującej litery. Teraz siedmiu wspaniałych jurorów będzie czytało moje opowiadania :)
Dziękuję wszystkim którzy unieśli w górę kciuki!

czwartek, 27 lutego 2020

Setna zabawa słowami - Odcinek sponsorowany przez literę "D"

Deszcz dudnił dekadencko dziesiąty dzień.  
Dzielone duszne dormitorium determinowało dezintegrację dotychczas doskonale dopasowanej diady. 
Dorota domniemywała druzgoczący duszę dramat. Dariusz dyskretnie dopisywał drobnym druczkiem didaskalia. Dyskutowali dzieląc dobra doczesne. Dorota darła dekoracyjne draperie. Dariusz, drżącą dłonią dotykał drogocennych drobiazgów deklamując: dwa dla Dorotki, dwa dla Dareczka. Dekompletowali dżinsy, dzianinowe dresy, damskie dessou, dziergane derki. 
Debatowali długo, demonizując duperele. Dariusz demaskował drobnomieszczaństwo Doroty. Dorota deprecjonowała dyplom dendrologiczny Darka, dorzucając do dyletanctwa dupowatość drzewologa.  Dariusz desperacko dobywszy dłuta, drasnął  Dorotę. Dorota długie dredy Dareczka deformowała. 
Donośny dźwięk dzwonka dorżnął deliryczny dwugłos. Drepcząc do drzwi  Dariusz deliberował: 
Do diaska! 
Długo dostarczano dekapitowanego dorsza!