poniedziałek, 20 stycznia 2020

Pajac


Kumple od dłuższego czasu mówili mu, że jego pozycja jest zagrożona. Nie chciał wierzyć. Wiedział, że jest najlepszy w tej branży. Nikt nie był tak zabawny i dowcipny, jak on. Do pięt mu nie dorastali nawet gdyby wdrapali się na najwyższe stołki. Szkolił się u światowej sławy mistrza ciętej riposty. Odbył pięcioletni staż w akademii czarnego humoru. Codziennie praktykował dziwaczne kroki pod okiem najlepszego choreografa a towarzyskie gafy reżyserował mu sam Tarantino. 
Niemożliwe, by jakiś młokos, bez walki, odebrał mu zaszczytne miejsce największego narodowego pajaca. Chociaż faktycznie, na jego występy przychodziło ostatnio jakby mniej widzów. Rzadziej zapraszano go też na salony. Właściwie została tylko garstka najwierniejszych fanów. Powinno było go to zaniepokoić. Najwyraźniej stracił instynkt samozachowawczy. 
Dzisiaj, zmuszony przez przyjaciela, obejrzał w końcu relację z występu tego, pożal się boże komika wszech czasów i nie mógł się już dłużej oszukiwać. To koniec! Facet łamie wszelkie zasady sztuki. Nie, on nie zna nawet podstawowych zasad! Jest beznadziejnie żałosny, boleśnie prymitywny i płytki jak kałuża, ale z taką forsą, jaką dostał na reklamę przekona wszystkich, że to, co wyczynia, to jest właśnie humor najwyższej próby. 
Pora umierać – pomyślał – i wybrał jedyną godną błazna śmierć. 
Pękł ze śmiechu.



niedziela, 19 stycznia 2020

Pętam się z Pentaxem - Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy!

W moim województwie trwają od tygodnia ferie zimowe, mimo, że ani porządnej zimy nie ma ani nikt za wolnymi dniami jeszcze się nie stęsknił, bo to ledwie święta minęły.  Znudzone dzieciaki snują się bez celu całymi grupami i najwyraźniej straszliwie im się nudzi a ja, korzystając z tego, że one się snują w pewnym oddaleniu od szkoły, poszłam powspominać sobie dawne czasy i sprawdzić, jak będzie wyglądało szkolne podwórko w obiektywie Pentaxa. 

czwartek, 16 stycznia 2020

Zapiski nałogowego czytacza - Podróż ludzi księgi, Olga Tokarczuk


Z przyjemnością wróciłam do tej książki.

Czytałam ją tak dawno temu, że przypomniałam sobie o tym fakcie dopiero po kilkudziesięciu stronach lektury. Słowo „przypomniałam” nie jest odpowiednie. Doznałam raczej czegoś w rodzaju „ja tu już chyba kiedyś byłam” z silnym akcentem na „chyba”. Potem zerknęłam na datę pierwszego wydania, z ogromnym wysiłkiem wydobyłam z pamięci siebie z roku 1993 i doszłam do wniosku, że „Podróż ludzi księgi” jednak musiałam przeczytać. Niewykluczone, że miałam też swój osobisty egzemplarz, który niestety nie przetrwał przeprowadzki z salonów do blokowej klitki. 

Jednej rzeczy jednak jestem pewna. 
Czytałam tę książkę bez świadomości, że oto mam w dłoniach debiutancką powieść przyszłej noblistki. Czytałam ją, jako studentka psychologii, zainteresowana właściwie wyłącznie tym, że to pani psycholog napisała i ile psychologii w treści przemyciła. Nie potrafiłabym sobie też wtedy wyobrazić, że będę ją czytać po raz drugi, jako początkująca pisarka, ciekawa bardziej warsztatu, niż treści. 

Nie jestem literaturoznawcą. Żaden ze mnie krytyk czy recenzent. Te zapiski nie służą nawet temu, by polecać komukolwiek konkretną lekturę bądź do innej zniechęcać, choć czasem to czynię. Są moimi fiszkami z przeczytanych lektur nieobowiązkowych, taką zastępczą pamięcią, bo moja coraz bardziej dziurawa. 
Z „Podróży ludzi księgi” zapamiętam silne wrażenie,  towarzyszące mi od pierwszego do ostatniego zdania, jak bardzo w debiutanckiej powieści Olgi Tokarczuk widać już te kolejne i z rozbudzoną ciekawością wezmę się za lekturę „Ksiąg Jakubowych”.





poniedziałek, 13 stycznia 2020

Pętam się z Pentaxem - W poszukiwaniu czerwonego serduszka

Dwunasty dzień stycznia. Samo południe. Pogoda spacerowa. Wychodzę z zamiarem wymiany banknotu z wizerunkiem Mieszka I na czerwone serduszko z logo najwspanialszej orkiestry świata. Biorę ze sobą aparat, by wymianę udokumentować i przy okazji poćwiczyć robienie zdjęć w trybie M. Za cel obieram sobie moje ulubione miejsce:

środa, 8 stycznia 2020

Zapiski nałogowego czytacza - Sklep rzeczy zapomnianych Vintage, Susan Gloss

Różowa, zwiewna sukienka na okładce. Tytuł zapowiadający pełną szafę i dużo gadania o ciuchach. I jeszcze to hasło: każda kobieta i każda rzecz mają swoją historię. Czemu ja taką książkę w ogóle do ręki wzięłam? Żeby się przekonać, po raz kolejny zresztą, że tego rodzaju treści, to ja jestem w stanie przyjąć wyłącznie za pośrednictwem migoczącego ekranu telewizora.

niedziela, 5 stycznia 2020

Pętam się z Pentaxem - Do trzech razy sztuka

Zbyt wysokie oczekiwania, co do partnera mogą zniweczyć każdy związek. 
Stary jest, to prawda. Nie działa ani tak szybko ani tak sprawnie, jak jego młodsi koledzy. Dość szybko się wyczerpuje, miewa problemy z pamięcią i pewnie zbyt dużo czasu to mu już nie zostało. Ale on się przecież robi, co może. I jeśli stworzyć mu odpowiednie warunki, zadbać o nastrojowe światło, dobrze nakarmić i zaproponować coś naprawdę atrakcyjnego, to okaże się, że ten starszy pan ma jeszcze sporo do zaoferowania.

sobota, 4 stycznia 2020

Pętam się z Pentaxem - Druga randka

Po kilku dniach czytania instrukcji, oglądania filmów dla początkujących  i ćwiczenia "na sucho" wybrałam się w pierwszy dzień nowego roku na drugi spacer z Pentaxem. Niedaleko, gdyż po szaleństwach sylwestrowej nocy, poprzedzonych kilkoma dniami świątecznego obżarstwa, kondycji starczyło mi mniej więcej na jakieś 1800 kroków. Ale szłam z obciążeniem! Samo Pentaxowe ciało jest potwornie ciężkie, a kiedy mu się dokręci obiektyw, waży chyba tonę. Kobieta by takiego aparatu na pewno nie zaprojektowała. Nigdy w życiu!

piątek, 3 stycznia 2020

Zapiski nałogowego czytacza - NIE MA Mariusz Szczygieł


Sięgnęłam po NIE MA nie dlatego, że zostało uhonorowane nagrodą NIKE 
i nie dlatego, że jakoś wyjątkowo lubię czytać reportaże. 
Ostatnio właściwie w ogóle ich nie czytam. Nie kupuję też gazet. 
Czasem obejrzę w telewizji film dokumentalny Ewy Ewart 
albo Kobietę na krańcach świata i to wszystko. 
Więc czemu NIE MA? 
Bo Mariusz Szczygieł. 
I też nie od zawsze. 
Od niedawna. 
Od momentu znalezienia w książkach przeznaczonych na makulaturę pozycji „Zrób sobie raj”, która bardzo pomogła mi w dopełnieniu procesu żałoby po ojcu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że książki które się nie wypożyczają zostają skazane na skup makulatury. Naiwnie sądziłam, że w bibliotekach książki mają pewną emeryturę, nawet wówczas, gdy nikt ich już nie czyta. 
Okazuje się jednak, że aby wykazać, żywotność księgozbioru, trzeba jego część „zamordować”, o czym z przerażeniem przeczytałam w rozdziale „Ubytkowanie”. 
Nie, to było raczej zaskoczenie i smutek. 
Z przerażeniem czytałam rozdział „Śliczny i posłuszny”. 
A „Gwiazdę wszystkich willi” to już z zachwytem i silnym postanowieniem, 
że w tym roku, koniecznie muszę na wycieczkę do Pragi.
Książki Mariusza Szczygła nie czyta się łatwo, bo tam strasznie dużo JEST.
Trzeba powolutku. 
Po kawałeczku. 
Ostrożnie.

Dowody na istnienie. Warszawa 2018.
NIE MA






wtorek, 31 grudnia 2019

Rozmowy o kapiszonach - Plecak

- Co tam masz, co tam masz? - popiskiwał Młody z ciekawością i wyciągał ręce w stronę plecaka.
- Nie wiem, nie pamiętam, ale ciężki jest jak cholera, uważaj - wysapał Stary zrzucając ogromny plecak na podłogę. Deski zatrzeszczały pod ciężarem a Młody od razy rzucił się do rozpakowywania.
- O, aparat! Fajny! Mogę go sobie wziąć? - Młody nie czekając na odpowiedź wycelował obiektyw w Starego i nacisnął spust. Trzasnęła migawka. Błysk lampy rozświetlił półmrok pokoju. Stary zmrużył oczy.

wtorek, 24 grudnia 2019

Wesołych Świąt


Święta zbliżały się z roku na rok coraz szybciej i tym razem zupełnie zaskoczyły Marię, zajętą ogarnianiem życia codziennego, które to życie wcale nie chciało stać się z upływem lat ani łatwiejsze ani bardziej zrozumiałe. Maria miała wrażenie, że z miesiąca na miesiąc ubywa w nim sensu, a jego miejsce zajmują kolejne kilogramy tłuszczu. Zastanawiała się nad tym kiedy to się zaczęło i doszła do wniosku, że ten nieprzyjemny proces trwał zasadniczo od zawsze.