niedziela, 26 czerwca 2016

Dług

     -  Zamilcz kobieto! - Syknął.
     - A niby dlaczego mam milczeć? Co to, już mi nic powiedzieć nie wolno? - oburzyła się. - A właśnie, że będę mówić! Wszystko powiem!
     - Zamilcz natychmiast! - tym razem powiedział głośno i bardzo stanowczo. Złapał ją za ramię i wyprowadził z sali. Zabolało.
     - Ała! To boli! Puszczaj mnie zaraz! Kim ty do licha jesteś ?! - próbowała wyrwać się z uścisku. Bezskutecznie. Kiedy tylko opuścili budynek, poczuła jego silne palce nie tylko na swoim ramieniu, ale też na ustach.
     - Jezu! Chyba nie chce mnie zamordować?! - pomyślała. Powiedzieć chwilowo nic nie mogła. Próbowała kopnąć go w goleń i jakoś się oswobodzić. Nic z tego. Trzymał ją zdecydowanie i mocno. Przycisnął ją do muru i spojrzał w oczy tak przenikliwie,  że właściwie nabrała pewności, że to jej ostatnia chwila i naprawdę nigdy nikomu już nic nie będzie mogła powiedzieć. I kiedy żegnała się w myślach z tym nie najlepszym ze światów, aczkolwiek jedynym jaki wówczas znała...
usłyszała jego zmysłowy szept.
     - Nic ci nie zrobię. Puszczę cię, ale obiecaj, że nie powiesz ani słowa. Milcz. Milcz zanim nie dojdziemy do tamtej budki telefonicznej. Widzisz ją? Wejdziemy do środka i wtedy wszystko ci wytłumaczę. Tylko milcz, proszę. - Poluzował chwyt, uwolnił jej usta i przygwoździł ją wzrokiem tak, że mimo ogromnej ochoty, żeby mu wygarnąć, co o nim myśli, posłusznie i w milczeniu przeszła te parę kroków. Szarmancko otworzył przed nią drzw i już nie tak szarmancko wepchnął ją do środka. Ograniczona przestrzeń budki telefonicznej wymuszała prawie intymny kontakt. I ten jego wzrok...
     - Jesteś mi winna 39 milionów.
     - Niby za co?
     - Udajesz zaskoczoną czy naprawdę jesteś idiotką? Teraz wisisz mi już 50.
     - Mówi poważnie - poczuła to - On to mówi śmiertelnie poważnie! Ale na litość boską jakim cudem jestem mu winna tyle forsy?  I dlaczego ten dług tak szybko rośnie? Nic z tego nie rozumiem. Nie mam takich pieniędzy! Nikt nie ma takich pieniędzy. No dobra, nikt kogo znam nie ma takich pieniędzy. Jeśli liczy na to, że ja teraz wykonam jakiś telefon do przyjaciela i ten się tu zaraz pojawi z walizką forsy,  to się facet przeliczył. Nie wykonam. Nie mam żadnego przyjaciela. Gdybym miała chociaż jednego nigdy nie porzuciłabym swojego życia i nie przyjechałabym tutaj. Niepotrzebnie dałam się namówić tej kobiecie. Proszę się nie bać, proszę wyjść do ludzi, proszę pokazać siebie i takie tam. No to teraz mam! Zginę w tej ciasnej budce.
     - Fuck! Ty naprawdę nie wiesz! To jestem w czarnej dupie! I nie chcę cię martwić, ale ty też w niej jesteś. Nic tu po mnie - wyszedł. Tak po prostu wyszedł i ją zostawił.
     - Ej, Ty! - wybiegła za nim. Zatrzymał się. Sięgnął za pazuchę płaszcza. - O matko! Wyciągnie broń i mnie zastrzeli - zatrzymała się i podniosła ręce do góry. Spojrzał na nią z rozbawieniem i odrobiną litości, rzucił czymś w jej kierunku, odwrócił się na pięcie i poszedł sobie. Mały czarny notes upadł tuż pod jej lewą stopę. Podniosła go. Zwykły notes. Po co jej to dał? Otworzyła. Na pierwszej stronie zapisano numer telefonu.
     - No nie, chyba nie myśli, że po tym wszystkim do niego zadzwonię. I co, może się jeszcze mam z nim na kolację umówić?! - fuknęła zniesmaczona i patrzyła na numer - Długi jakiś.
Wygląda raczej na bezpłatną infolinię.  A co mi tam! - wróciła do budki i wystukała 0 800...

     - Dodzwoniłeś się do Biura Słów Zagubionych. Jeśli szukasz odpowiedniego słowa wciśnij1. Jeśli chcesz oddać swoje słowa wciśnij 2. Jeśli rzuciłeś słowa na wiatr wciśnij 3. Jeśli paplałeś co ci ślina na język przyniosła wciśnij 4. Jeśli brakuje ci słów wciśnij 5. Jeśli powiedziałeś o jedno słowo za dużo wciśnij 6. Jeśli jesteś poetą wciśnij 7.Jeśli jesteś pisarzem wciśnij 8. Jeśli właśnie szpetnie zakląłeś wciśnij 9. Jeśli nie wiesz co robić wciśnij 0 lub poczekaj na zgłoszenie się konsultanta…  Przepraszamy, chwilowo wszyscy nasi konsultanci są zajęci, proszę czekaj... proszę czekaj...

1 komentarz: