czwartek, 30 czerwca 2016

Wyspa

             Wyspa była odcięta od świata. Ona jednak nie zwracała na to uwagi. Miała tu wszystko czego potrzebowała, a nawet więcej. Czasem zastanawiała się jak to się dzieje, że jeszcze zanim uświadomiła sobie, że czegoś potrzebuje, to coś pojawiało się w zasięgu jej ręki. Najczęściej były to malutkie kolorowe kanapeczki. Czasem obłędnie pachnący omlet z dżemem truskawkowym. Raz pojawiły się  piękne czerwone kozaczki. Innym razem śnieżnobiałe łyżwy. Miała tu też rower, taki z dzwonkiem. I malutki magnetofon. I aparat fotograficzny. Raz w roku pojawiał się tort orzechowy, jesienią. Wiosną materializował się czekoladowy mazurek. Kiedyś znalazła nawet złoty pierścionek. Niektóre rzeczy pachniały tak, że gdy je wąchała, wyspa zdawała się rosnąć w nieskończoność. Inne miały zapach kurzu i pleśni. Wtedy wyspa kurczyła się do rozmiarów pokoiku w domku dla lalek. Pewnego dnia na wyspę trafiły świnka morska i kanarek. Potem pojawiła się malutka żółciutka kaczuszka. Wreszcie piesek. Nie wiedzieć czemu nigdy nie pojawił się na wyspie koń. Taki biały. Z Księciem na grzbiecie. Nigdy nie znalazła też eleganckich czarnych szpilek na wysokim obcasie i małej czarnej do kompletu. Czasem wydawało się jej, że słyszy głosy. Siadała wtedy na brzegu i wypatrywała. Kiedyś udało się jej zobaczyć mały czarny punkcik przesuwający się wzdłuż linii horyzontu. Pojęcia nie miała co to mogło być. Potem  przez kilka dni o tej samej porze siadała i patrzyła, ale już drugi raz nie wypatrzyła. Widocznie to nie było nic czego potrzebowała. Jeden jedyny raz zobaczyła coś dziwnego. Była noc. Obudziła się i nie mogła zasnąć. Było jej za ciepło. Nigdy wcześniej nie było jej za ciepło, a tamtej nocy było. Nad horyzontem zobaczyła dziwną gwiazdę. Wyglądała jak dziurka od klucza. Przetarła oczy, ale gwiazda nadal wyglądała jak wielka dziura od klucza. Jak wielkie dziursko od wielkiego kluczyska do  jakiś monstrualnie wielkich drzwi. Przyjrzała się linii horyzontu. Na całej długości jarzyło się ciepłe, żółte światło. Światło?  Przecież nikt nie zapala światła, żeby je ukrywać za zamkniętymi drzwiami ?!



---------------------------------------------------------------------------------------------------------
 „Nikt nie zapala światła, aby je ukrywać za zamkniętymi drzwiami” (P. Coelho).

4 komentarze:

  1. Ładne. Dlaczego piszesz tylko krótkie scenki i nie kontynuujesz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo to fragmenty większej całości :) Za krótkie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to fragmenty, z przyjemnością przeczytam całość. Publikujesz gdzieś czy to fragmenty powieści, którą piszesz?

      Usuń
    2. Miło mi, że się podoba. Tak, to takie właśnie fragmenty. Jestem zmotywowana do napisania całości. Dziękuję!

      Usuń