czwartek, 14 lipca 2016

Pierwsze kroki

***

       Klara weszła lekko spóźniona, o jakieś piętnaście – dwadzieścia lat, ale najwyraźniej nikt tego nie zauważył. Rozejrzała się po sali. Dostrzegła wolne miejsce obok Zochy, którą poznała kilka minut temu przy automacie z kawą. Zdążyła je zająć zanim weszła Prowadząca.
-  Witam państwa na pierwszych zajęciach. Poćwiczymy sobie dzisiaj pisanie litery A - usłyszała i nie dowierzają własnym uszom zapytała siedzącą obok Zochę, czy ona też usłyszała to samo?
  - No, będziemy ćwiczyć pisanie litery A, dobrze słyszałaś - spokojnie odpowiedziała Zocha, wyciągając z torby ołówek i temperówkę.

  - Ty, ale jak ćwiczyć „A” ?! Zocha! Przecież to kurs dla pisarzy miał być!
  - No, kurs pisania. Zaczynamy od A. - Zocha najwyraźniej nie widziała w tym niczego podejrzanego. Spokojnie ostrzyła ołówek, podczas gdy Prowadząca rozdawała karty ćwiczeń.
  - Nie, no ja pierdzielę!!! „A jak Arbuz" ?! To jest ćwiczenie z pierwszej klasy podstawówki! Co jest grane?
  -  Ciiii... - syknęła Zośka - jeszcze nas wywali przez ciebie, siedź spokojnie i pisz to „A”.
  - Co wywali? Co przeze mnie? Nie będę jak debilka rysować literek ! Pierwszą klasę to ja przerabiałam czterdzieści lat temu i wyobraź sobie, że wszystkie literki nadal pamiętam! Maturę z polaka na pięć zdałam! Nauczycielem dyplomowanym jestem! A ta mi literki każe kaligrafować? Nigdy w życiu ! - Zocha próbowała uciszyć Klarę, ale ta się już rozkręciła.
  - Przepraszam, ja mam pytanie… - Klara podniosła grzecznie rękę do góry i czekała, aż prowadząca ją zauważy, nie zważając na desperackie próby Zochy powstrzymania jej.
  -  Tak, słucham, o co chciałaby pani zapytać?
  - Chciałabym zapytać, czy to czasem nie jest jakaś pomyłka? Bo to jest kurs dla pisarzy, tak? I tu wszyscy jesteśmy mocno dorośli, tak? I czy zaczynanie od nauki pisania litery „A” to nie jest jednak lekka przesada i marnowanie naszego czasu? Przecież możemy chyba przyjąć założenie, że skoro jesteśmy na tym kursie to wszyscy znamy alfabet, tak? I możemy chyba przejść do bardziej zaawansowanych ćwiczeń, prawda? - wypaliła rozglądając się po sali i szukając poparcia u innych. Zośka mało się pod ławkę ze wstydu nie schowała. Reszta grupy patrzyła na Klarę ze zdziwieniem. Większość wysmarowała już ze trzy, cztery linijki kształtnych „A”.
-   Czy mogłaby pani powtórzyć pytanie?
-   Ki czort?! Nie dosłyszała? – pomyślała Klara - Mogłabym - powiedziała już głośno - Czy to nie pomyłka z tym „A”? Naprawdę to jest konieczne i niezbędne ćwiczenie dla początkujących pisarzy? - z trudem utrzymywała głos w tonie nieagresywnym.
-   O jej! Najmocniej państwa przepraszam. A to nie jest grupa reedukacyjna dla wtórnych analfabetów? O matko przenajświętsza, gdzie ja miałam głowę ?! - Prowadząca szybciutko zaczęła zabierać  karty pracy.
-    No widzisz Zocha, a nie mówiłam! Przecież to bez sensu było. A wy barany rysujecie te literki! Możesz schować ten swój ołóweczek i laptoka wyjąć - ucieszyła się do Zośki. Szybko jednak mina jej zrzedła, gdyż Prowadząca pozbierawszy arkusze z "A jak Arbuz" rozdała wszystkim szybciutko duże kartki czerpanego papieru z pięknym inicjałem "A jak Armagedon" i poleciła wypełnić stronicę starannie, używając atramentu i gęsiego pióra.
-   Jak to? - jęknęłam
-   A tak to! – sarkastycznie potwierdziła prowadząca -  Kreśląc poszczególne litery zastanówcie się państwo nad tym, co niby macie takiego ważnego światu do powiedzenia? Czy warto byłoby dla tych kilku zdań i myśli poświęcić miesiące lub lata żmudnej pracy? No, już, już, bierzemy się do roboty! Tylko starannie i żadnych kleksów, bo będziecie zaczynać od początku!
-   No, to mamy przesrane ! - westchnęła cicho Klara i zabrała się do kaligrafowania pierwszego        „A”.
-    No, mamy przesrane - potwierdziła Zocha - dzięki tobie, kochana! Wyłącznie dzięki tobie. I radzę ci skończ to szybko i wyjdź przed grupą, bo jak cię dopadną to przez ruski rok niczego nie napiszesz!

***

      Na wykład Profesora Klara przyszła, jak się jej wydawało, punktualnie, a mimo to sala była już pełna. Zostało jedno wolne miejsce w pierwszym rzędzie i jedno w ostatnim. Wahała się przez moment. Ryzykować wywołanie znienacka do odpowiedzi na podchwytliwe  pytanie czy też lepiej jednak usiąść daleko i co prawda pozbawić się możliwości podziwiania prezentacji multimedialnej towarzyszącej wykładowi, ale zyskać święty spokój? Ze względu na nadmiar wrażeń w ostatnim czasie Klara wybrała opcję drugą i zaczęła wspinać się po schodkach na samą górę audytorium. W międzyczasie Profesor zaczął swój wykład:

            Dzień Dobry Państwu! Z poprzedniego wykładu dowiedzieliście się Państwo jak z igły robić widły. Mam nadzieję, że skutecznie używacie ich teraz do roztrząsania spraw nieistotnych. Umiejętność dzielenia włosa na czworo, bo temu właśnie poświęcony będzie mój dzisiejszy wykład,  jest równie ważna, a niestety często pomijana w całym systemie edukacyjnym. Powiedźcie sami, czy wasi rodzice lub nauczyciele przekazali wam odpowiednią wiedzę i umiejętności w tym zakresie? Zapewne nie znajdujecie się również w tym 1% szczęśliwców przychodzących na świat z wrodzonym talentem do dzielenia włosa na czworo. Tak proszę Państwa, to też jest talent, porównywany ze sztuką myślenia o niebieskich migdałach lub grania na nerwach. Rodzice i nauczyciele skupiają się zwykle na nauce wypatrywania pierwszych jaskółek lub też ostrzeżeniach przed skutkami cichej wody rwącej brzeg. Dzielenie włosa na czworo wydaje się być w czasach pokoju i dobrobytu, umiejętnością zbędną. Jakżeż mylny to pogląd! Umiejętność ta bowiem przydatna jest zawsze i wszędzie. W każdym klimacie. W każdym dniu i o każdej godzinie. Nade wszystko istotną wydaje się być dla tworzenia trwałych związków międzyludzkich i relacji rodzinnych. Żadna, ale to żadna porządna kłótnia małżeńska nie ma prawa odbyć się bez dzielenia włosa na czworo! Wyobrażacie sobie dwoje kochających się ludzi, którzy w dyskusji o wyższości świąt wielkiej nocy nad świętami bożego narodzenia odwołują się jedynie do grubych faktów?! A spróbujcie wyobrazić sobie klasycznie buntującego się adolescenta, który to napotyka  matkę, lub coraz częściej także i ojca, potrafiących jedynie robić z igły widły, przy totalnym braku umiejętności dzielenia włosa na czworo. Toż zaburzenie osobowości murowane! A to już proszę Państwa jest stan nieuleczalny. O okresie późnej starości nawet nie warto wspominać. Świadomy i uważny słuchacz już dawno dostrzegł tę zależność, że czego się Jaś nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. A starość, proszę Państwa, starość bez możliwości podzielenia włosa na czworo to jest dopiero dramat! Po wysłuchaniu mojego wykładu będziecie więc nie tylko zdrowymi psychicznie jednostkami i świadomymi rodzicami, ale zapewnicie sobie również normalną, tradycyjną, stetryczałą i zgrzybiałą, tak rzadko już teraz spotykaną starość. Będziecie potrafili utrzymywać właściwe relacje nie tylko z własnymi wnukami, ale także z personelem domu opieki lub oddziału geriatrycznego. A więc do dzieła! Czas opanować tę najważniejszą z ważnych umiejętności. Aby podzielić włos na czworo potrzebny jest... tak! Macie rację ! Potrzebny jest włos. Ale nie wasz! Ten jest przydatny jedynie w sytuacji, gdy jesteście krytykiem teatralnym i rwąc włosy z głowy wystawiacie recenzję już w trakcie oglądanego przedstawienia. Do podziału włosa na czworo potrzebny jest włos z ogona diabła. Tego samego ogona, którym rzeczony diabeł przykrywa najczęściej poszukiwane przedmioty. Włos taki możecie Państwo oczywiście zdobyć samodzielnie, choć to jest nieco ryzykowne. Odważnym śmiałkom polecam zakup poradnika mojego autorstwa "Jak zdobyć niezbędne artefakty - przewodnik po krainach wydumanych". Włos można też po prostu nabyć drogą kupna w sklepie internetowym www.artefaktyzbędne.com.  Skoro posiadają już Państwo odpowiedni włos, możecie zacząć go dzielić. Ale uwaga! Sposoby dzielenia włosa na czworo są dwa, przy czym tylko jeden z nich zapewnia osiągnięcie życiowego sukcesu. Drugi polecam jedynie tym, którzy w życiu, zarówno zawodowym jak i towarzyskim, preferują lenistwo, markowanie roboty, spychologię i pozorowanie elokwencji. Tych państwa odsyłam do mojej drugiej książki "Pozoranctwo w sferach wyższych, czyli jak udawać, że się jest kimś" Do kupienia w dobrych księgarniach. Wydanie z 2015 roku zawiera dodatkowo płytę CD z materiałem poglądowym, jak wykorzystać nowo nabyte umiejętności w osiąganiu wyższej pozycji towarzyskiej. Wracając do naszych baranów, czyli włosa i sposobów jego dzielenia. Drugi sposób to oczywiście, jak się państwo domyślają, banalny podział poprzeczny. Fragmenty włosa nie muszą być nawet równej długości, albowiem podział taki jest praktycznie podziałem tylko z nazwy i do naszych dalszych celów w ogóle się nie nadaje. Podział pierwszy to jedyny podział włosa na czworo jaki warto stosować. Jest to oczywiście podział podłużny! Prawidłowe dokonanie takiego podziału jest tym trudniejsze im włos dłuższy i cieńszy. Mistrzowie potrafią dokonywać podziału włosa wielokrotnie, otrzymując tym sposobem z jednego włosa diabelskiego pęk włosów anielskich. Od razu ostrzegam niecierpliwych słuchaczy, iż ten poziom perfekcji wymaga przynajmniej kilkunastu lat żmudnych ćwiczeń pod bacznym okiem superwizora. Zainteresowanym superwizją polecam bezpośredni kontakt ze mną. Dla pierwszych dziesięciu osób cena promocyjna. No i rzecz ostatnia, bez której nie dokonamy podziału ani w poprzek ani wzdłuż. Potrzebne nam jest odpowiednie narzędzie. I tutaj znowu mamy wybór, którego należy dokonać rozważnie. Zaawansowani w technice "ostrza ironii" słuchacze mogą ją w tym przypadku swobodnie zastosować. Dzielenie włosa na czworo staje się wtedy czymś w rodzaju gry towarzyskiej o pewnych cechach psychoterapii. Ostrzegam jednak! Najbliższa rodzina może reagować niestandardowo. Należy zachować szczególną ostrożność i w razie potrzeby skontaktować się z lekarzem. Pozostałym słuchaczom proponuję użycie najzwyklejszego mikroskopu elektronowego i wykorzystanie wiązki laserowej. Decyzja o doborze koloru wiązki należy już wyłącznie do Państwa i zależna jest od oczekiwanej grubości włosa już po dokonaniu podziału. Jeżeli uda się Państwu uzyskać pęk włosów anielskich, co jak wspominałem jest rzadkie, aczkolwiek nie zupełnie niemożliwe, proszę wyostrzyć uwagę. Jeśli podczas trwającej właśnie wymiany zdań, wasz interlokutor nagle zamilknie i szeroko otworzy usta w wyrazie zdziwienia lekko zmieszanego z przerażeniem, nie należy interpretować tego zachowania jako braku dalszych argumentów w prowadzonym sporze. To jedynie odruchowa reakcja na pojawiającą się nad waszą głową, iskrzącą się wszystkimi kolorami tęczy aureolę z napisem "geniusz". Przerwijcie wówczas dzielenie włosa. Sięgnijcie po odpowiedni sprzęt i wykonajcie zgrabne selfie. Natychmiast umieśćcie je na Facebooku w tajnej grupie "Jak w 21 dni osiągnąć sukces w dzieleniu włosa na czworo". Po zakończeniu wyzwania wśród szczęśliwców rozlosowane zostaną trzy egzemplarze mojej autobiografii "Widziałem Jednorożca". To już koniec dzisiejszego wykładu. Uzyskali Państwo wszystkie niezbędne informacje o tym jak i po co dzielić włos na czworo. Teraz pozostaje jedynie ćwiczyć. Ćwiczyć i dochodzić do perfekcji. Wykład będzie oczywiście dostępny także on-line jeszcze do niedzieli. Dodatkowo dla osób, które zapiszą się na newsletter przewidziany jest bonus - niespodzianka. Dziękując Państwu za uwagę równocześnie serdecznie zapraszam na mój kolejny wykład zatytułowany "Wodospady, rzeki i ścieki, czyli jak ciekawie mówić o wszystkim, nie znając się kompletnie na niczym".
      

3 komentarze: