poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Po drugiej stronie mostu

-      No, dobra, mam czego chciałam. Jestem sama, w wielkim mieście. Nie mam pracy. Nie mam mieszkania. Na seks też się nie zanosi – Klara rozglądała się za jakimś miejscem, gdzie mogłaby spokojnie pomyśleć i ułożyć jakiś sensowny plan. Tak, powinna go była mieć zanim przelazła przez most, który bujał się jeszcze ledwo dostrzegalnie, powinna, ale nie miała. I nie zamierzała teraz mieć z tego powodu złego zdania o sobie samej. Przecież ma przy sobie wszystko i tym razem nie zawaha się tego użyć. Usiadła na ławce z zamiarem zrobienia przeglądu tego wszystkiego i w tym właśnie momencie pojawił się znikąd czerwony, bardzo sportowy samochód i zatrzymał się tuż przy niej. Za kierownicą siedział bardzo przystojny facet. Miała wrażenie, że skądś go zna, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd, gdzie? Nawet jeśli go znała to na pewno nie w parze z takim samochodem.
-      To jak? Wsiadasz czy będziesz się jeszcze zastanawiać? – jego głos sprawił, że zadrżała i poczuła lekkie mrowienie z tyłu głowy.
-       Pozastanawiam się chwileczkę – odpowiedziała z uśmiechem i usilnie próbowała sobie przypomnieć skąd zna tego człowieka, bo że go zna była pewna.
-    Tym razem dam ci czas. Daj znać jak już będziesz pewna – rzucił i … odjechał. Wolniutko i bezszelestnie.
-       Jakie tym razem? Jakie dam ci czas? Skąd ja go….? O cholera! – Klara zaczęła nerwowo grzebać w plecaku – Gdzie ja go mam? Musi tu być…. Jest! Tak, to on, to na pewno on. Ten głos, to spojrzenie. Ale jakim cudem… ? skąd on … ? i dlaczego nie…? – przypomniała sobie dokładnie ich pierwsze spotkanie. Nie było zbyt miłe. Najwyraźniej on się z tej czarnej wydostał – Klara się roześmiała - A ja się w niej za chwilę znajdę... 
        Zaczęła przeglądać notes jeszcze raz, strona po stronie. Jakieś rysuneczki, fajne nawet. Jakieś zdania wyrwane z kontekstu i pozbawione sensu, ale same w sobie zupełnie zgrabne. Fragment planu jakiegoś miasta… zaraz,  zaraz. Nie jakiegoś, tylko tego właśnie. I nie byle jaki fragment, tylko kilka najbliższych ulic, które właśnie rozpoznała.
     -  A to co znowu? – Klara dostrzegła malutki krzyżyk w miejscu skrzyżowania ulic Mrocznej i Świetlistej. Niedaleko. Mogłaby pójść i zobaczyć co tam jest. Nie ma nic innego do roboty. Plan będzie wymyślać później. Pozbierała wszystko do plecaka. Trzy razy sprawdziła, czy nie zgubiła czegoś najważniejszego i ruszyła przed siebie. O tej porze miasto było jeszcze puste, nie licząc kotów i gołębi. Klara nie przepadała ani za jednymi ani za drugimi. Wolała psy. Psy nie chodziły po stołach i nie wspinały się po firankach, nie sikały na klawiaturę laptopa ani do walizki. Zdecydowanie wolała psy, mimo tego koty usilnie próbowały ją do siebie przekonywać, za co nie lubiła ich jeszcze bardziej. Wszystkie okoliczne sklepiki były jeszcze zamknięte, tylko z piekarni dochodził już zapach chleba tak świeżego, że Klara aż poczuła jego smak i usłyszała odgłos  chrupiącej skórki. Ależ była głodna! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz