wtorek, 24 stycznia 2017

Koszmarny sen introwertyczki

   -   Jak myślisz, ten czy ten? – Klara od kilkunastu minut zarzucała na ramiona to jeden, to drugi szal i nie mogła się zdecydować. Jan zbyt wielkiej różnicy pomiędzy nimi nie widział, odpowiedział więc jak zwykle, że i w jednym i w drugim wygląda pięknie, niepotrzebnie dodając, że w związku z tym jemu zasadniczo jest  wszystko jedno. Klara fuknęła coś pod nosem i wybrała trzeci, w kolorowe kwiaty – I co? Może być?  - Jan podszedł do niej, pocałował w czoło i serwując  lekkiego kopniaka na szczęście, zalecił szybkie wyjście z domu.
     Faktycznie zrobiło się późno. Klara musiała zrezygnować ze spaceru i podjechać samochodem. Miała kłopot ze znalezieniem miejsca parkingowego, ostatecznie zaparkowała kilka przecznic dalej. Wyłączyła silnik, ale nie wysiadała. Nie lubiła tłumów ani wystąpień publicznych. Nienawidziła bycia w centrum uwagi. Ostre światło reflektorów było dla niej wręcz fizycznie bolesne. Najchętniej wysłałaby na to spotkanie którąś ze swoich bohaterek. Niestety, pochopnie zgodziła się na udział w tym całym cyrku i teraz już nie mogła się wycofać. To znaczy oczywiście mogłaby nie wysiadać z samochodu i wrócić do domu, ale niestety miała pewną okropną wadę – zawsze dotrzymywała danego słowa. Zawsze! Nauczyła się oczywiście unikać większości sytuacji, w których ktoś w ogóle mógłby ją o cokolwiek poprosić. Miała też cały wachlarz misternie uplecionych wymówek i ostatecznych, niepodważalnych argumentów przeciw. Jak to się stało, że tym razem straciła czujność i obiecała? No trudno, jakoś się stało i teraz musi tam pójść. Musi wejść do tej przesadnie eleganckiej sali, zasiąść na scenie i przed tłumem zgromadzonych „robić za gwiazdę”. Pewnie będą ją pytać o to, jak to się wszystko zaczęło?  Dlaczego akurat to, a nie coś zupełnie innego? Skąd pomysły? A czy postaci prawdziwe, czy wymyślone? I czy wstaje codziennie o piątej rano czy może wychodzi do kawiarni? Czy z tego da się żyć? Czy bez tego da się żyć? Czy tego się można nauczyć? A może jednak trzeba mieć talent? I skąd wiadomo, że się go ma? Czy na pewno to wszystko to ona tak sama? Czy ma coś jeszcze w szufladzie? A czy mogłaby poradzić, od czego zacząć? I czy lepiej długopisem, piórem czy stukając w klawiaturę? I ona będzie próbowała na te wszystkie pytania odpowiedzieć. Rzeczowo, konkretnie, zgodnie z oczekiwaniami publiczności i nie zawsze zgodnie z prawdą, za to z tym swoim słynnym poczuciem humoru. A potem oni wszyscy ustawią się w bardzo długiej kolejce i będą czekać godzinami tylko po to, by nagryzmoliła im odręcznie kilka słów na wielokrotnie przeczytanym od deski do deski egzemplarzu którejś z jej dwunastu powieści. I będą wniebowzięci, że postawionym autografem poświadczyła osobistą znajomość.
-  Puk! Puk! -  wyrwana z zamyślenia Klara gwałtownie odwróciła się w lewo. Nieodpięte pasy przyblokowały ją boleśnie.  Ksawery Sukces otworzył drzwi i pomógł jej się wyplątać.  – Co ty tu jeszcze robisz? Wszyscy już tam na ciebie czekają.  Pięknie wyglądasz… No już, chodź, szybciutko! – podał jej ramię – A gdzie Jan?

-    Wiesz, że on nienawidzi tłumów jeszcze bardziej niż ja. Nie przyszedłby nawet, gdyby wręczano mi nagrodę Nobla! Będzie czekał w domu z szampanem, mam nadzieję! – roześmiała się Klara i trzymając się mocno ramienia Ksawerego weszła do zatłoczonej sali. Tak… osiągnęłam sukces – pomyślała i przez ułamek sekundy poczuła, że był on całkowicie zasłużony.

2 komentarze:

  1. Też bym się bała na miejscu Klary, ale nie mogłabym tak jak i ona
    zrezygnować z pisania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nigdy nie zrezygnujesz. Bardzo lubię twoje słowa :)

      Usuń