wtorek, 21 lutego 2017

Torcik

       Siedziała w kawiarni już drugą godzinę. Zielona jaśminowa herbata zupełnie wystygła. Kelnerka trzy razy pytała ją, czy może coś jeszcze podać i Klara czuła, że jeśli zostanie zapytana po raz czwarty, to ulegnie pokusie i zamówi kawał czekoladowego tortu albo puchar lodów z wielką czapą bitej śmietany. Mogła wybrać się do parku. Tam nikt nie namawiałby jej do jedzenia słodyczy. Mogła. Park był jednak tradycyjnym miejscem schadzek zakochanych, a ona chwilowo nie była zakochana ani zakochania nie planowała. Nie planowała nawet napisania powieści o zakochanych. Jedyne, co miała w planie to, po ostatnich wydarzeniach, szybki wyjazd poza granice tego kraju. Wyobraziła sobie już nawet własne nowe mieszkanie w urokliwym skandynawskim miasteczku. Z okna miałaby widok na skrzyżowanie dwóch głównych ulic, a właściwie uliczek i zabytkowy, kamienny mostek. Nie bardzo mogła się zdecydować, czy wolałaby przyjąć nudną posadę w klubie seniora, mieszczącym się tuż obok popularnej dyskoteki czy raczej zgodzić się na prowadzenie miejscowego domu kultury. Skłaniała się raczej ku tej drugiej opcji. Miała już nawet pomysł na zorganizowanie wystawy sztuki dziecięcej. O właśnie! Sztuki! A może zamiast siedzieć tutaj nad zimną herbatą i czekać na natchnienie, które najwyraźniej nie zamierza się dzisiaj pojawić, pójdzie do galerii. Może znajdzie coś małego, nadającego się na prezent? Zrobiłaby Janowi niespodziankę. Byli umówieni wieczorem w tej eleganckiej restauracji na molo. Tak, zdecydowanie, musi się stąd ruszyć zanim kelnerka znowu do niej podejdzie. Pójdzie sobie na spacer. Okolica jest taka piękna. I pogoda ładna. A może na rynku znowu jej ulubiony kwartet smyczkowy będzie grał swój koncert? Tak, poszuka natchnienia gdzieś indziej. I zdecydowanie wolałaby dostać inną kartę. Może Wisielca? A jeszcze chętniej Świat. No ostatecznie Śmierć. Niestety, rano wyjęła ze skrzynki pocztowej kopertę a w niej …. Kochankowie!
- Może jednak coś podać? – tym razem kelnerka spojrzała na Klarę takim wzrokiem, że ta odruchowo złożyła zamówienie.
-  Cholera jasna! Kochankowie! Silne pokusy… uległam. A opowiadanie nie napisane. Za to torcik – pycha…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz