czwartek, 9 marca 2017

Telefon

       Minęły ledwie dwa miesiące od jej powrotu do pracy, a Klara zaliczyła już zapalenie mięśnia gruszkowatego prawego, ostre zapalenie migdała lewego, katar, nieżyt żołądka i upierdliwą infekcję intymną w efekcie skutecznego leczenia antybiotykiem zapalonego migdała oraz kilka migren. Dzisiaj do całego zestawu dołączył bolący ząb.
       Korzystając z tego, że do Zakładu miała jechać dopiero po południu postanowiła niezwłocznie udać się do stomatologa. Zwykle unikała wizyt u dentysty z powodu panicznego lęku, tym razem jednak postanowiła być odważna. Odważnie wybrała więc numer gabinetu, odważnie poprosiła o ustalenie wizyty i odważnie zgodziła się na … przyszły wtorek. A skoro miała już wolne przedpołudnie....
wybrała się do miasta w celu załatwienia spraw urzędowych. Pojechała do skarbówki po formularze PIT z silnym postanowieniem rozliczenia podatków tym razem nie w ostatnim dniu kwietnia, ale zdecydowanie wcześniej. Następnie, odczekawszy do dziewiątej, skierowała swe kroki do banku. Oczywiście dotarła za wcześnie i dreptała przez kwadrans tam i z powrotem pod zamkniętymi drzwiami oddziału numer 1, zastanawiając się dlaczego nie otwierają o ósmej i pocieszając samą siebie, że gdyby korzystała z usług oddziału numer 2, musiałaby czekać do dziesiątej. W nagrodę za cierpliwość była pierwsza przy okienku. Dokonała wypłaty i przeszła do drugiego okienka. Okienko to jednakowoż okazało się być dzisiaj nieczynnym. Klara została zaproszona do gabinetu kierownika banku z zapewnieniem, iż za chwilkę zostanie obsłużona. I została, ale tylko połowicznie. Została za to poinformowana, że jej pełnomocnictwo nie obejmuje zasadniczo niczego poza możliwością wypłacenia środków i właściciel rachunku będzie musiał pofatygować się sam. Cóż, będzie musiała wziąć dzień wolny, zorganizować transport dla Witusia i przecierpieć widok zniedołężniałego starca, próbującego wspiąć się po stromych schodach, doczłapać do okienka, zrozumieć o co właściwie chodzi i złożyć swój podpis w odpowiednim miejscu. Ewentualnie może zorganizować wideokonferencję, tak aby pracownik banku mógł przez kamerkę Witusia zobaczyć i odpytać z tych wszystkich szyfrów, kodów i haseł, których Wituś raczej powtórzyć nie zdoła. Że też ją podkusiło numer telefonu zmieniać! No trudno.
       - Skoro ani dentysta, ani bank, to może chociaż fryzjer? – pomyślała Klara. Szczęśliwie w salonie było pusto.  Dała tylko znać Janowi, że dotrze do domu nieco później i oddała się w ręce fryzjerki. Starała się nie patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Wory pod oczami, obwisłe policzki, ziemista cera i spuchnięta szczęka nie stanowiły pięknego widoku. Klara liczyła po cichu na piękną fryzurę i zasadniczo się udało. W nieco lepszym nastroju, z czyś pysznym na drugie śniadanko i planem na równie pyszny obiadek, wróciła do domu.
      -   No, nareszcie jesteś! Masz chyba z dziesięć nieodebranych połączeń. Dzwonią do ciebie jakby się paliło. Czemu nie wzięłaś telefonu?
      -   Jak nie wzięłam, jak wzięłam ?! Przecież nawet do ciebie dzwoniłam – Klara nie bardzo rozumiała pretensje Jana. No faktycznie telefony ma dwa, ale używa jednego, bo ten drugi jeszcze tylko przez kilka miesięcy będzie aktualny i przydaje się wyłącznie na spacerach z psem, bo mały i do kieszeni się mieści, ale przecież już wszyscy chyba znają jej nowy numer, wiec jak ktoś dzwoni na stary to pewnie chce jej coś sprzedać, to i tak by nie odebrała, ale dla świętego spokoju zaraz sprawdzi kto dzwonił.
       – O matko! Z pracy. O kurde! Na ten nowy też dzwonili. Dziesięć razy! – Klara natychmiast oddzwoniła. Niepotrzebnie. Mogła nie oddzwaniać. Zachowałaby dobry humor i dobre zdanie o sobie samej. Niestety w tej sytuacji było to niemożliwe. Purpurowa na twarzy, zlana potem, drżącym głosem poinformowała Jana, że właśnie oto zapomniała pojechać do pracy. A oni tam na nią czekali. Długo czekali. I nie rozumieli dlaczego jej nie ma. I dzwonili. I się przestraszyli, że zginęła w wypadku albo została porwana, bo inaczej nie mogli wytłumaczyć sobie tego, że nie odbiera. Bo przecież ona zawsze jest w pracy i nigdy, ale to nigdy w życiu jej się nie zdarzyło, żeby nie pojawiła się tam gdzie miała się pojawić i  o godzinie, o której miała się pojawić.  A miała się pojawić dzisiaj w bardzo ważnym miejscu i tam na nią czekali bardzo ważni ludzie. I ci ludzie dzwonili do Zakładu i pytali „gdzie jest Klara?”. A oni nie wiedzieli gdzie jest Klara i nie mogli odpowiedzieć. I wszystkich pytali i nikt nie wiedział gdzie jest Klara.  Teraz ona sama też nie wie. Nie wie kim jest?! Bo przecież nie jest Klarą. Klara nie zapomina o tym, że ma być w pracy!  
   -  Klara, uspokój się, takie rzeczy się zdarzają – Jan próbował jakoś ogarnąć sytuację.
   -   Może i się zdarzają ale nie mnie. Nie mnie!!! – wykrzyknęła Klara i zamknęła się w łazience z zamiarem nie wychodzenia już nigdy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz