wtorek, 29 sierpnia 2017

Koniec lata

             Chłodne poranki. Szybko zapadający zmrok. Unoszący się w powietrzu coraz wyraźniej wyczuwalny zapach rozkładu. Pojedyncze, przedwcześnie pożółkłe liście, opadające znienacka. Już czerwona, dojrzała jarzębina a wśród owoców pojedyncze, kwitnące zupełnie absurdalnie kwiaty o zapachu, który każde z nich odbierało zupełnie inaczej. Tak, jak i nadchodzącą jesień. Dla niego wszystko się kończyło. Dla niej właśnie teraz zaczynał się nowy rok. On z dnia na dzień tracił energię. Ona rozkwitała. Patrząc w tym samym kierunku, widzieli zupełnie inne obrazy. Ona zachwycała się złotym światłem, podczas gdy on dostrzegał tylko coraz ciemniejsze odcienie szarości. Zostało im jeszcze  kilka wspólnych dni. Potem on zapadnie w  odrętwienie. Ona wręcz przeciwnie. Spotkają się znowu wiosną. Pójdą na spacer ulicą Piękną. On zerwie dla niej gałązkę bzu. Ona popatrzy mu głęboko w oczy. Mają tak mało czasu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz