wtorek, 5 grudnia 2017

Rozmowy o kapiszonach - Pisarz

- Kto to jest pisarz?! – Chłopiec wykrzykiwał pytanie już od progu.
- Pisarz albo pisarka to taka osoba, która pisze książki – odpowiedziała, podczas gdy malec już wdrapywał się na krzesło przy kuchennym stole i zerkał czy nie został przypadkiem kawałek tego pysznego ciasta z wczoraj.
- Przecież ty mi zawsze powtarzasz, żeby nie pisać po książkach, bo książki trzeba szanować, a taki pisarz to chyba nie szanuje książek.  
- Pisarze nie piszą po książkach tylko piszą książki.
    Chłopiec patrzył z niedowierzaniem.
- Ale jak oni piszą te książki? Przecież w książkach są literki drukowane a nie pisane, to oni to są chyba drukarze a wcale nie pisarze!
- Masz rację – próbowała zachować powagę – drukarze książki drukują, ale najpierw pisarze muszą je napisać. Przynieś mi, proszę, książkę, którą najbardziej lubisz.
     Chłopiec pobiegł do swojego pokoju i po krótkiej chwili wrócił, trzymając w lewej ręce „Opowiadania z doliny Muminków” a w prawej książeczkę o przygodach Pajączka Łukasza.
- Dwie przyniosłem! Bo ja tą... – uniósł lewą rękę wysoko nad głowę – lubię jak mi tata czyta wieczorem, a tą - tym razem podniósł prawą rękę i pomachał książeczką tak, że aż zaszeleściły kartki- to lubię czytać sam albo z mamą, bo jak czytam z mamą to jeszcze rysujemy, bo zobacz, tu jest taka kolorowanka  albo się bawimy.
- Umiesz już czytać sam?
- Jak są obrazki to umiem! – W głosie chłopca zabrzmiała prawdziwa duma.
- No, to pokaż mi te książeczki. Zobaczymy, kto je napisał. Widzisz tu na górze jest nazwisko Tove Janson. A tu są dwa nazwiska…
- Po co dwa? – Przerwał chłopiec.
- Dwa, bo tę książeczkę napisały dwie panie.
-  Dwie? Ale dlaczego? Ta jedna nie umiała? Jak ja czasem nie umiem zasznurować butów to mama musi mi pomagać i wtedy już potrafię.
- Książki można pisać samemu i można je pisać razem z innym pisarzem, albo nawet z kilkoma.  
- Wiem! To jak zabawa. Czasem wolę się bawić sam, jak mnie brat zdenerwuje. I lubię się bawić z kolegami, w berka albo w chowanego. Nie da się bawić w berka sam, musi cię ktoś gonić i złapać, wiesz? Wtedy jest wesoło.
- Masz rację, jak robimy coś ze swoimi przyjaciółmi to jest wesoło.
- To ja też będę pisarzem! I napisze sto książek, albo tysiąc! – Chłopiec zaczął podskakiwać wesoło i wymachiwać rękami – A ile trzeba mieć lat, żeby być pisarzem, bo tata mówił, że żeby zostać kierowcą to muszę być dorosły, a pisarzem też muszę być dorosły?
- Nie musisz. Możesz zostać pisarzem nawet teraz, jeśli tylko chcesz.
-   Chce! Chce!! – Podskakiwał coraz wyżej i wykrzykiwał coraz głośniej.
- To przynieś tu szybciutko blok rysunkowy i mazaki, a ja pójdę po dziurkacz i wstążkę.
- Po co wstążkę?
- Zobaczysz – uśmiechnęła się tajemniczo i uprzątnęła stół.
     Kiedy chłopiec wrócił taszcząc duży blok i mazaki, na stole leżały już kolorowe szablony do rysowania, wstążeczki, dziurkacz, linijka i nożyczki.
- Gotowy do zabawy?
-   Tak! – Malec zasalutował udając żołnierza.
- To o czym będzie twoja książka?
- O mnie! Może być o mnie?
- Pewnie, że może. Świetny pomysł! Taka książka, w której autor pisze sam o sobie nazywa się autobiografia. Możesz opisać swoje przygody. Zaczniemy od okładki. Wymyśl tytuł.
- „Moje przygody” – wykrzyknął chłopiec i aż mu się oczy zaświeciły z radości.
- Najpierw zapiszemy, kto jest autorem…
-   Pisarzem! Ja! – Złapał czarny mazak i z wysiłkiem, wysuwając język i posapując wykaligrafował swoje imię na środku kartki, robiąc tylko jeden, malutki błąd. Zapisane w lustrzanym odbiciu „N” wyglądało jak oryginalnie zaprojektowana grafika. Znak firmowy autora.
- Bardzo ładnie. To teraz ja napiszę tytuł, a ty zaprojektujesz okładkę. Pomyśl o tym, co lubisz najbardziej, w co się lubisz bawić i narysuj tu te wszystkie rzeczy. Możesz wykorzystać szablony. Zobacz, tu są zwierzaki, a tu samochody…
       Chłopiec nie zastanawiał się długo. Odrysował psa, kota, traktor, latarnię morską i rower. A potem starannie je pokolorował.
- Fantastycznie. Masz już okładkę. Teraz zdecyduj ile stron będzie miała twoja książka.
- Tysiąc! Albo sześć!
- Sześć tysięcy?! To strasznie dużo!
- Nie, sześć – pokazał na palcach. Odliczyli odpowiednią ilość kartek i chłopiec przycisnął mocno dziurkacz.
- Teraz zwiążemy je wstążką, żeby się nie pogubiły. Umiesz zawiązać kokardkę? 
         Pierwsze dwie próby nie były nieudane, ale za trzecim razem już powstała zupełnie zgrabna kokardka. Dłuższy koniec został uroczyście obcięty nożyczkami. Chłopczyk był bardzo zadowolony, bo zrobił to sam, bez żadnej pomocy.  
- No, to na dzisiaj koniec. Jutro napiszesz pierwszy rozdział. Pomyśl,  jaką przygodę chciałbyś opisać.
- A potem damy mamie! Mama mówi, że książki to najlepsze prezenty.

- Mama ma rację. Książki to najlepsze prezenty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz