sobota, 27 stycznia 2018

Mgła

    Wokół mglista, gęstniejąca ciemność. Powietrze cuchnie palonym plastikiem, starym, wielokrotnie klejonym i malowanym drewnem, flotem oraz śmieciem wszelakim Wąska, od lat nieremontowana droga, prowadzi przez pozostałości po sosnowym lesie. Widać tylko kikuty powalonych wiatrem drzew. Wóz, podskakując na wybojach, wydaje charakterystyczny dźwięk gubionej rury wydechowej.

       I nagle, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko wokół rozbłyska miliardami lampek. Z chmury smogu wyłania się miasteczko, całe udekorowane, jak świąteczna choinka. Domki lśnią i migają. Drzewka poustawiane w donicach wzdłuż głównej ulicy obsypane są kolorowymi lampeczkami jak listeczkami na wiosnę, a jakby tego było mało to spośród nich jeszcze spływają migocząc maleńkie błękitne wodospady. Na ryneczku porzucony wielki prezent z okazałą świecącą kokardą, obok przeogromna bombka - brama, przypominającą portal do baśniowego świata. Są i dwa świetliste renifery. I sanie gotowe do lotu tuż obok stoją, jakby czekały na spóźnionego pasażera.

        W miasteczku pusto, ni żywego ducha. Martwa cisza brzęczy, jak ten klekoczący tłumik.
        Za rogatkami znów tylko mglista, gęstniejąca ciemność.  

        Ki czort?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz