piątek, 2 marca 2018

Fotel


     Wczoraj podpisała umowę najmu. Przepłaciła. Trudno. 
   Klara nigdy nie zwracała uwagi na koszty, gdy na czymś jej naprawdę zależało, a tym razem zależało jej jeszcze bardziej niż zwykle. Wspinała się z wysiłkiem na czwarte piętro zabytkowej kamienicy. Drewniane schody postękiwały z każdym krokiem. Wypolerowana dotykiem tysięcy dłoni poręcz podtrzymywała ją na duchu i dodawała sił. Klatka schodowa robiła wrażenie zaniedbanej, jednak zachowała jeszcze resztki dawnego uroku i elegancji.
       Ciężkie dwuskrzydłowe drzwi z mosiężnym numerem i nieco przerażającą, staromodną kołatką w kształcie głowy lwa, zaskrzypiały głośno, gdy Klara je otwierała. W pustym mieszkaniu panował zaduch. Zmatowiałe klepki parkietu trzeszczały złowieszczo, jakby chciały zniechęcić nową właścicielkę do wejścia w głąb korytarza, ta jednak nie zamierzała ich słuchać. Szybkim krokiem podeszła do okna i z niemałym wysiłkiem otworzyła je na oścież. Drobinki kurzu zawirowały w promieniach słońca. Gwar miasta zagłuszył żałosne trzaski drewnianych klepek.
      W kącie pokoju Klara zauważyła porzucony stary fotel. Przetargała go na sam środek pokoju. Nie zważając na kurz i zdezelowane sprężyny siedziska, rozsiadła się w nim. Był zaskakująco wygodny. Wysokie oparcie, szerokie podłokietniki, idealna wysokość. Klara pogładziła dłonią przetartą, wyblakłą tapicerkę. Szorstki materiał wywołał u niej natychmiast gęsią skórkę i nieprzyjemne wrażenie na języku. Zakręciło ją w nosie. Kichnęła. 
       Obłok kurzu zawirował tuż przed nią, a gdy opadł na podłogę, Klara miała już w głowie gotowy projekt idealnego wnętrza.

2 komentarze:

  1. Genialny tekst. Bardzo pięknie piszesz. Łatwo uruchamia się wyobraźnia. :)Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń