środa, 14 listopada 2018

O włos


- Zadanie do wykonania jest. Na wczoraj zasadniczo. Który na ochotnika? – Perfekcyjna wyczekująco lustrowała załogę. Wszyscy, jak jeden mąż, natychmiast zaczęli skrupulatnie analizować rysy na linoleum.
- Ty, patrz, tego śladu tu chyba wczoraj nie było? - Wyszeptał Józek do Staśka.
- E, coś ty, ten to tu jest od tygodnia. Zenek kłem zarysował, jak mu szczęka opadła, kiedy się dowiedział, ile będzie musiał zapłacić, żeby nadal móc pracować. Ale tego o tu, po lewo, to na pewno nie było, ten to nowy jest. Nowiutki. – Stanisław wskazał palcem cienką czarną rysę, a Józek z uznaniem pokiwał głową.
-  Pewnikiem Waldek zostawił – kontynuował Stasiek. - Wczoraj mu powiedzieli, że jeszcze piętnaście lat do emerytury będzie musiał targać, ręce mu opadły, sygnetem poharatał. Żal chłopa, oj żal!
-  Staszek, a te czarne o tu, tu obok biurka, to od czego? – Józek ewidentnie Staszka podpuszczał, albowiem tym razem kolega nie mógł wiedzieć kto dał plamę.
-   To czarne mówisz? – Stanisław zamyślił się i podrapał w głowę. Perfekcyjna przyuważyła ruch ręki i zareagowała natychmiast.
-  Fantastycznie panie Staszku, wiedziałam, że na pana zawsze można liczyć, szczególnie w takich sprawach…
-   E… ale właściwie, to o co dokładnie chodzi? – Wymamrotał Staszek.
-   No jak co, będziesz włosa na czworo dzielił, mam rację szefowo? – zarechotał Józek.
-  Jak zawsze Józeczku, jak zawsze. – Perfekcyjna posłała Józkowi coś na kształt uśmiechu, a może się chłopu tylko wydawało i był to jedynie grymas ogólnego rozczarowania życiem.
- No, panowie, do roboty! Do roboty!
       Zaszurały krzesła. Zastukały obcasy. Kamień spadający z serca Waldemara pozostawił spore wgłębienie w wykładzinie. Tymi swoimi opadniętymi łapami, to by raczej jeszcze nie dal rady tak precyzyjnie tego włosa na czworo. Dobrze, że na Staszka padło.


2 komentarze: