poniedziałek, 4 marca 2019

Bezsenność


Od dawna źle sypiał.

Właściwie nie pamiętał już, kiedy przespał spokojnie całą noc. Chyba gdzieś tak około trzydziestki. Tak, zdecydowanie, ostatnie wspomnienie mocnego, zdrowego snu miał sprzed trzydziestych urodzin. Teraz dobiegał sześćdziesiątki i mógłby oczywiście zastosować powszechnie dostępne środki nasenne i wreszcie odpocząć. Z premedytacją jednak tego nie robił. Obawiał się, że to byłby jego koniec.

Nie sypiał dobrze, co jednak wcale nie przeszkadzało mu w śnieniu. Mechanizm śnienia bez spania nie był dla niego do końca zrozumiały. Początkowo się dziwił, ale już przestał. Przywykł. Pogodził się z tym, że kładzie się zmęczony, całą noc obraca się jak kurczak na rożnie, zmieniając pozycje, bezskutecznie poszukując tej wygodnej, zapewniającej spokojny, głęboki sen, a potem wstaje wykończony i obolały. Zaakceptował również to, że z całkiem sympatycznego niegdyś faceta stał się mrukiem i odludkiem. Sąsiedzi już dawno przestali się do niego odzywać, a dzieciaki wytykały go palcami. 

Właściwie był z tego zadowolony. Nie istniało nawet najmniejsze ryzyko, że ktoś zechce odwiedzić go w jego własnym mieszkaniu i skalać jego prywatną przestrzeń swoją realną obecnością. Żaden dzwonek do drzwi ani natrętny sygnał telefonu nie bezcześcił świętej ciszy. Był tylko on i sny. Wystarczyło by je skrupulatnie zanotował. Obraz po obrazie. Wizja po wizji. Liczył się przecież najdrobniejszy szczegół. 

Po latach treningu doszedł do perfekcji. Już od wielu lat żaden redaktor nie zarobił na nim ani złotówki. Robotę mieli tylko graficy, bo jakoś bozia poskąpiła talentu i mógł jedynie opisać, jak powinna wyglądać okładka. No i oczywiście ci wszyscy ludzie od składania tekstu, korekty, druku, promocji, marketingu… Jego wydawca tylko zacierał ręce. On sam nawet nie sprawdzał stanu konta. Nie pisał dla pieniędzy ani dla sławy. Nie pisał nawet dla przyjemności. 

Pisał, bo nic innego nie mógłby robić. Był zbyt zmęczony.
Od dawna źle sypiał.

12 komentarzy:

  1. A co z tymi snami? Będzie coś jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli dobrze jest śnić na jawie

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie ujęte w słowa! Jak widać, bezsenność też może być owocna... Z ciekawości – czy bohater tej krótkiej opowieści to ktoś, kto istnieje naprawdę? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę istnieje tylko bezsenność :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm...oj bezsennosc moze dac we znaki. Znam to z autopsji. Akurat teraz nie mam problemu i ciesze sie bo jednak sen to podstawa by miec energie do codziennych obowiazkow. Uwielbiam tez snic i analizowac sny. Bardzo mi sie podoba Twoj styl pisania. Chetnie tu wroce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sny i ich analiza to pasjonująca rzecz. Cieszę się, że tekst ci się spodobał. Mam nadzieję, że gdy wrócisz, nie rozczarujesz się :)

      Usuń
  6. Świetny tekst! Czułam się jakbym czytała o sobie momentami:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale! Taka identyfikacja to dla mnie duży komplement :)

      Usuń
  7. Interesująco pokazany problem bezsenności. Jestem ciekawa co pisał i co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa ;) Może kiedyś uda się podejrzeć?

      Usuń