środa, 15 maja 2019

Zapiski nałogowego czytacza - "Zawód powieściopisarz" Haruki Murakami


O parapet od samego rana, nudno i rytmicznie „bangla” deszcz 
a ja po raz kolejny próbuję przekonać się do pana Murakamiego. 
Podobno do trzech razy sztuka, ale, nie w tym przypadku. 
I chociaż ze dwa lub trzy zdania 
nawet mi się spodobały, 
to generalnie nie poczułam tego, 
co Murakami porównuje do zanurzenia się 
w ciepłych wodach uzdrowiskowych.
 
Gorzej, ja nawet nie poczułam tego zwykłego, 
szybko przemijającego ciepełka domowej wanny.
Mogłabym się zgodzić jedynie
na porównanie z krótkim letnim prysznicem. 
Niestety, ani mnie ziębi ani chłodzi twórczość 
tego skądinąd sympatycznego i skromnego Japończyka. Zachodzę w głowę, dlaczego? 
Zadaję sobie pytanie, czego mi w jego pisaniu brak? Nie chciałabym zbyt szybo wyciągać wniosków, 
wcale nie muszą być słuszne. 
Nie znam przecież wszystkich powieści, 
opowiadań i esejów autora.  
Jego samego nie znam również. 
Mimo tego, czytając, w jaki sposób został zawodowym powieściopisarzem 
i dowiadując się ciut o tym, jakim jest człowiekiem, wydaje mi się, 
że wiem, czemu mnie nie fascynuje. 
I teraz to zabrzmi niestosownie, 
ale nie zamierzam się ani tłumaczyć ani przepraszać: 
Murakami mnie nie pociąga, bo jest zbyt podobny. 
Do mnie samej. 
Na chwilę obecną jest to jedyny wniosek, 
do jakiego doszłam. 
Jego rozważania o bieganiu sobie odpuszczę. Poczekam aż przestanie padać deszcz
i pójdę na spacer z kijami. 
Tak, jestem nudziarą.


PS. Próbując czytać „Kroniki ptaka nakręcacza” miałam nieodparte wrażenie, że ja już gdzieś coś podobnego czytałam i … miałam rację.

4 komentarze:

  1. A gdzie czytałaś coś podobnego? Ja takiego wrażenia nie miałam i stąd ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Na południe od granicy na zachód od słońca" to kawałki "Kroniki ptaka nakręcacza", które tam nie pasowały i chciały mieć osobne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń