piątek, 28 czerwca 2019

Zapiski nałogowego czytacza - "Japoński wachlarz" Joanna Bator


Przyszło lato.
Na dworze panują temperatury tak wysokie, że już wcale nie trzeba do ciepłych krajów wyjeżdżać
a raczej rezerwować pobyt gdzieś w rejonach podbiegunowych.
Szukam ochłody i okazuje się, że nic nie jest tak skuteczne jak wachlarz.  
Z przyjemnością trzymam go w dłoniach już od kilkunastu dni i wędruję ulicami Tokio.
Jakże inna to wycieczka, niż towarzyszenie wiecznie głodnej i spragnionej zielonej herbaty pani Pawlikowskiej.
Tym razem moją przewodniczką jest kobieta, która patrzy by zobaczyć, słucha żeby usłyszeć, dotyka by poczuć i uczestniczy po to by zrozumieć.
Mimo, że jest obca i nigdy, przenigdy, nawet już będąc w Japonii tak naprawdę nie uda jej się do Japonii przyjechać, o czym w pierwszym zdaniu powitania zostaje w subtelny sposób poinformowana, to już niebawem, na tym końcu świata, wśród nieznanych sobie i wychowywanych w zupełnie innej kulturze kobiet jest u siebie 
i „czuje jak rozprostowuje się jej dusza”.  
Czy to tylko kwestia długości pobytu?
Zdecydowanie nie.
To wrażliwość na świat, ciekawość, szacunek dla odmienności, 
ogromna kultura osobista, chęć uczenia się nowych rzeczy 
i budząca mój podziw odwaga.
"Japoński wachlarz" to porcja wiedzy o Krainie Kwitnącej Wiśni 
przekazana w sposób wręcz poetycko piękny.  
Czysta przyjemność czytania.

A ryby fugu nie skosztowałabym za żadne skarby świata!




starsze notatki z lektur znajdziecie tutaj

2 komentarze:

  1. Joannę Bator znam między innymi z książki Ciemno, prawie noc.
    Bardzo poetycki język, więc mogę sobie wyobrazić jej wędrówkę po Japonii, a raczej sposób w jaki opowiada.

    OdpowiedzUsuń