czwartek, 4 lipca 2019

Zapiski nałogowego czytacza - "Migawki" Claudio Magris


Dwóch starszych panów naigrywających się z młodej dziewczyny, która za nowy kierunek w sztuce bierze przysłonięte, na znak protestu czarnym płótnem, dzieła w nowojorskiej galerii sztuki.
Tłum, wypełniający audytorium podczas wykładu słynnego matematyka, okazujący się ostatecznie liczną publicznością jedynie oczekującą na wykład kolejny.
Absurdalny zwyczaj cenzurowania dzieł literackich tak, by, mimo iż pisane przed wielu laty, przypadkiem nie uraziły uczuć religijnych współczesnego czytelnika.
Bawiące się dzieci, niedostrzegające różnicy rasy, ale zadziwione różnicą języka.
Bezsensowna śmierć bezdomnego psa zadźganego kuchennym nożem przez celebrytkę.
Jednodniowe, pozornie nic nieznaczące życie, powiązane w świecie ze wszystkimi innymi.
Zbyt rzadko zadawane pytanie o to, czy wszystko w porządku?
Grymas złości z byle powodu szpecący nawet najpiękniejszą, bo naszą własna twarz.
Króciuteńkie felietony ułożone chronologicznie.
Pierwszy z 17 kwietnia 1999 roku.
Ostatni - bez daty.
Koniec nagły, jak śmierć, która następuje w mig.
Migawki.
Przyszpilone motyle czasu.
I tylko czasem zdania nazbyt długie.



4 komentarze:

  1. Karolina, ty to mi zawsze wrzucisz do pieca. I teraz mysle i glowkuje nad tymi migawkami. Jest tyle rzeczyb obok ktorych przechodzimy obojetnie... Tyle zignorowanych problemow...
    Jadzia G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano jest, ale jak to mówią "wszystkiego nie ogarniesz" ;)

      Usuń
  2. Najbardziej poruszający jest pies zabity przez celebrytkę. Chce się krzyczeć dlaczego?
    Może nawet zadźgać celebrytkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo smutna historia. Psu ostatecznie postawiono pomnik.

      Usuń