piątek, 23 sierpnia 2019

Zdjęcia z wakacji - Magia róż



Nie wyobrażam sobie lata 
bez wizyty w chorzowskim Rosarium.




Dawniej chodziłam sobie tam piechotą. 
Wędrowałam przez cały Park Sląski 
i również piechotą, wracałam do domu. 
Czasem towarzyszył mi mąż, 
czasem pies albo dwa, innym razem książka. 
Bywały też wycieczki grupowe.
W tym roku była to niestety wycieczka zmotoryzowana, 
bo nawet od przystanku tramwajowego 
dystans jest dla mnie zbyt daleki.
Co to się z człowiekiem porobiło...  
(A tak przy okazji, gdyby ktoś również chciał tam  dojechać, to polecam parking przy kortach tenisowych, niestety płatny)


Na szczęście ławeczek w Rosarium całe mnóstwo. Mozna usiąść w słońcu i w cieniu, 
można przy alejce albo pod drzewem. 
Swobodnie można też położyć się trawie, 
albo poćwiczyć jogę z instruktorem. 


Dzieci też znajdą dodatkowe atrakcje dla siebie.


Wybrałam się tym razem wcześnie rano. 
Wtedy ludzi jest jeszcze niewielu, 
a róże mokre od rosy cudnie pachną.
Ta para jednak już swoją ławeczkę zajęła,
A zakochany Karliczek zdąrzył  
swojej Karolince wręczyć różę. 
Ciekawe, jak długo wybierał tę najpiękniejszą?



Dokonanie wyboru, 
to przecież niełatwa sprawa 
wśród takiej ilości róż.


Bo, czy lepszym wyborem
 jest róża w pełni rozkwitła, 
czy  taka w pączku jeszcze?


A może wszystkie w jeden wielki bukiet połączyć?
Która kobieta nie chciałaby takiego otrzymać?


Tylko warto wcześniej zadbać 
o usunięcie wszystkich kolców, 
by wybranka rączek nie poraniła. 
A niektóre kolce są naprawdę straszliwe.
Zobaczcie te potwory!


W Rosarium róż zrywać absolutnie nie wolno, 
więc nikt się nie skaleczy. 
Za to spacerować wsród nich 
i wdychać upojny zapach można do woli.


A jak nam się zakręci w głowie, 
to możemy odpocząć 
w zarośniętej bluszczem, tajemniczej altance.


Popatrzeć na zielone.


Albo posiedzieć nad wodą.


I podziwiać wodne lilie,


lub rosnące nieopodal hortensje.



A ukochanej 
można przecież podarować 
polny kwiatek.




Pięknie jest w Rosarium. 
Zbyt pięknie dla wrażliwiej duszy.
Nadmiar zmysłowych wrażeń zmusza do powrotu.
A przecież  nie wyszstkie róże zobaczyłam, 
nie na każdej ławeczce przysiadłam...



Do domu wracam przesiąknięta zapachem róż 
i uczuciem wszechogarniajacej wdzięczności 
wobec Wszechświata za takie cuda.
I oczywiście z tysiącem zdjęć, 
którymi będę się teraz dzielić 
z miłośnikami róż.
Aż do końca lata.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz