środa, 21 sierpnia 2019

Zdjęcia z wakacji - Wycieczka zagraniczna.Czyżby nad Dunajem?


Każda porządna wakacyjna wycieczka 
powinna zaczynać się wcześnie rano. 
Należy wstać skoro świt,
spakować do plecaka kanapki i coś do picia. 
Zadbać o wygodne obuwie i wyruszyć na wedrówkę. Samotną lub w towarzystwie.
Ja wybrałam towarzystwo aparatu fotograficznego 
i wyruszyłam nad wodę.
 


Wyruszyłam jednak zbyt późno.
I nie tylko nurt wody był wartki, 
ale piechurów różnej maści również.


Najpierw zza trzcin wysokich wychyliła się niewysoka pani z kijami. Pani miała dla mnie cenną wskazówkę dotyczącą technicznej strony fotografowania, 
a konkretnie ilości światła. 
Według informacji, jakie uzyskałam 
moje zdjęcia nie miały prawa wyjść dobrze.
Na wszelki wypadek przyznałam jej rację. 
W końcu ona miała w rękach dwa kije!


Nieco dalej, na brzegu "rzeczki", budziła się gromadka stałych mieszkańców. 
Przycupnęlam za krzaczkiem, 
w ciszy czekajac, aż ładnie zapozują. 
Światła być może było zbyt wiele, 
za to ciszy zdecydowanie zbyt mało. 
Najpierw usłyszałam równy, marszowy krok 
sporego oddziału bojowników o smukłą sylwetkę, 
a za chwilę
rytmiczne odliczanie:  eins, zwei, drei...
towarzyszące mojemu: pstryk, pstryk, pstryk...



Na "zehn" rozległ się głośny plusk i kaczuszki zwiały. 
Wielgachny owczarek niemiecki wskoczył do wody za patyczkiem. Fal narobił sztormowych. 
Deszczem kropel opryskał i na szczęście pobiegł w kierunku przeciwnym do tego, w którym zmierzałam.
Przyznam się wam , 
że ja się owczarków niemieckich boję, więc zdęcia mu nie zrobiłam. 
Za to patyczku tak, 
bo patyczki lęku mego nie wzbudzają.


Kaczuszki uciekły, więc podziwiałam nadwodną roślinność. 





I cierpliwie czekałam, 
aż znów pojawią się moje modelki, 
wsłuchując się w szum wody i szepty wierzb, 
bo szczęsliwie przez chwil kilka 
nikt spokoju nie zakłócał.


Nurt też się uspokoił 
i po chwili rozpoczął się wodny balet.
Gdyby to było nad Dunajem, 
zatańczyłyby walca.



Po występach 
baletnice szybciutko udały się na brzeg.


By tam zająć się młodzieżą.


A ja cieszyłam się z nadmiaru światła 
i cudownej tęczy, 
której tutaj nikt nie zabraniał istnieć.



A, że zdjęcia "niedobre"? 
Trudno ;)

W roli zagramanicznej rzeczki wystąpił staw w chorzowskim Parku Róż.


6 komentarzy:

  1. Jakie niedobre? Bardzo dobre, a pani pouczająca, żaklinopodobna niech szuka sobie inne ofiary,
    a Ciebie i Twoje zdjęcia zostawi w spokoju.
    Piękna okolica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie na fotografowaniu nie znam, więc trudno mi ocenić jakość zdjęć.
      Ja po prostu lubię robic zdjęcia :)
      A okolica z roku na rok ładniejsza.

      Usuń
  2. zanikowagosia Zdjęcia piękne i tęcza na miejscu ! Rzeczka i foto na miarę światowych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Że zdjęcia niedobre? Pani z kijkami koncentrowała się jak widać na przyziemności ziemi. Twoja perspektywa bez klap na oczach w postaci kijkow ( żeby nie wyrżnąć gdzies, a ile to jeszcze? Mhyyyy hychrrr...) jest perspektywą szeroką i życzliwą Światu, dlatego Twoje zdjęcia są ZAWSZE dobre 💚

    OdpowiedzUsuń