piątek, 20 września 2019

Jeszcze nie powieść

Kiedy pojawiła się Klara, od razu zaczęła domagać się uwagi. Chciała wciąż więcej i więcej. Ubzdurała sobie, że jest fantastyczną bohaterką, a jej przygody są tak fascynujące, że powinnam napisać powieść. A najlepiej od razu trylogię! Tłumaczyłam jej, że to nie czas. Przecież cała historia dopiero sie toczy i kto wie jaki będzie koniec? Prosiłam, żeby mnie nie męczyła. Ale ona okazała się jeszcze bardziej uparta niż ja. Nie odpuszczała. Sądziłam, że jak dam jej kilka krótkich opowiadań tu, na blogu, uspokoi się. A gdzie tam! Dopiero zaczęła brykać.
 
- Czytają o mnie, znaczy jestem interesująca! - wykrzykiwała mi nad głową i ciągnie do biurka.
- Lubią mnie! Zobacz, tu w komentarzu napisali. Widzisz? Widzisz? - i podaje mi okulary, żebym na pewno zobaczyła.
Dla świętego spokoju obiecałam jej tą cholerną  powieść. Jakiś czas siedziała cicho, zajęta  swoimi sprawami.  Ale nie zapomniała, małpa. Tymczasem ja absolutnie nie miałam ani czasu ani ochoty o niej pisać. Kiedyś nieopatrznie o tym głośno powiedziałam. Pożałowałam natychmiast. Klara sie na mnie obraziła. Spakowała manatki i wyjechała, jak się domyślacie, nad morze. Nad to morze, o którym ja tak marzę i nad które jakoś nie mogę się wybrać od tylu lat. Mało tego! Spakowała do swojej walizki wszystkie moje słowa. No, prawie wszystkie. Zostawiła mi tylko te zwyczajne, codzienne, szare, nudne, smutne i ciężkie, jak ołów. A potem przysłała pocztówkę. Żadne tam: Pozdrawiam serdecznie, czy: Tęsknię, szkoda że ciebie tu nie ma. Nie, ona napisała: Jak nie obiecasz, że napiszesz, to utopię je w Bałtyku! Nie miałam wyjścia. Obiecałam. Klara odesłała mi słowa. Wydaje mi się jednak, że nie wszystkie. Musiała kilka zgubić albo coś jej tam jednak wpadło przez przypadek do wody, tylko się nie przyznała, bo jakoś dziwnie szybko zgodziła się, że zamiast powieści wystarczy jej w zasadzie opowiadanie, byle było długie. A i koniec ma być dokładnie taki, jakiego sobie zażyczy. Nie dyskutowałam. 
Zrobiłam, co chciała. Wynegocjowałam jeszcze tylko troszkę miejsca dla innych bohaterów, żeby mi czasem jakiegoś strajku nie urządzili i poganiana przez Klarę, dopisałam, co było trzeba. 
Resztą zajął się już Inteligentny System Wydawniczy. A ja zaraz zajmę się Klarą!  Oj, porozmawiamy my sobie przy kawie, porozmawiamy! I niech uważa, 
bo jedna z dwóch kostek cukru może okazać się trucizną. 
Ja na szczęście nie słodzę.


A historię Klary i inne opowiadnia 
znajdziecie w książce






2 komentarze:

  1. Bardzo lubię Klarę i nie dziwię się, że by chciała zostać bohaterką powieści.
    Może po jednym opowiadaniu sięgniesz jednak po dłuższą formą. Mam nadzieję, że tak będzie.
    Na razie czekam na Dwie kostki cukru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko zdołam przekonać samą siebie, że dam radę ogarnąć planowanie to pewnie się wezmę ;)

      Usuń