wtorek, 31 grudnia 2019

Rozmowy o kapiszonach - Plecak

- Co tam masz, co tam masz? - popiskiwał Młody z ciekawością i wyciągał ręce w stronę plecaka.
- Nie wiem, nie pamiętam, ale ciężki jest jak cholera, uważaj - wysapał Stary zrzucając ogromny plecak na podłogę. Deski zatrzeszczały pod ciężarem a Młody od razy rzucił się do rozpakowywania.
- O, aparat! Fajny! Mogę go sobie wziąć? - Młody nie czekając na odpowiedź wycelował obiektyw w Starego i nacisnął spust. Trzasnęła migawka. Błysk lampy rozświetlił półmrok pokoju. Stary zmrużył oczy.

- Możesz, możesz, kupiłem specjalnie dla ciebie. 
- Dla mnie? Naprawdę?! Super! Ale fajnie! - Młody zawiesił sobie aparat na szyi i wrócił do grzebania w plecaku z zamiarem sfotografowania każdej wyciąganej z niego rzeczy. Stary siedział na krześle i ciężko oddychał.
- A to co takiego? 
- Zeszyt. Z notatkami. 
- Po co ci to? - Młody pobieżnie przeglądał zapisane kolorowymi flamastrami kartki. - Kto teraz jeszcze w zeszycie pisze? Nie masz laptopa? Wyrzucę to.
- Nie wyrzucaj. Zachowaj. Przeczytaj. 
- Te bazgroły? A co tam takiego ważnego jest?
- Bez tych notatek będzie ci ciężko przetrwać. Uwierz mi. Jeśli nie mam racji, wyrzucisz za rok. Zgoda?
- Dobra, dobra - Młody bez entuzjazmu odłożył zeszyt na bok i zanurkował w plecaku. Wyciągnął słoik.
- Nie, no bez przesady! 
- Odkręć wieczko - poprosił stary - ja nie mam siły. Młody otworzył słoik. W powietrzu zapachniało jodem i wodorostami. Stary wziął głęboki oddech. - Możesz wyrzucić. 
- Teraz wyrzucić? Tak normalnie, do kosza?- Młody dopytywał z niedowierzaniem. 
- Tak, normalnie. Do pojemnika na odpady szklane - Stary uśmiechnął się i czekając aż Młody wróci z kuchni, wyciągnął z plecaka teczkę pełną jakichś dokumentów. 
- Ej, czekaj, zrobię zdjęcie - Młody przyłożył aparat do oka. Trzasnęła migawka. - Co to za papiery?
- Możesz wyrzucić.
- Wszystkie? 
- Tak. Nie będą ci potrzebne. To rachunki. Opłacone. 
- Miło - Młody złapał teczkę i już miał wynieść do pojemnika na papiery, gdy stary złapał go za rękę.
- Ale teczkę zostaw.
- Smartfona mam, po co mi teczka?
- Przyda ci się.
- Ok. Papiery srrru..., teczka zostaje. Zobaczmy, co ty tam jeszcze masz? O rany, ciężkie! Nie wiem, czy dam radę wyciągnąć? Nie, nie dam rady - Młody spojrzał na Starego oczekując pomocy. Stary spojrzał smutno na plecak, z wysiłkiem wstał z krzesła i sięgnął do  środka. Postękując z bólu wyjął ogromny szary kamień i położył go na podłodze. 
- Pomóż mi usiąść - poprosił, a Młody podsunął mu krzesło. - Dziękuję. Teraz przynieś dłuto.
- Co?
- Dłuto. 
- Rzeźbić teraz będziesz? A co z tym wszystkimi rzeczami? - Młody nie krył zaskoczenia, ale po dłuto grzecznie poszedł. Szukał dość długo i Stary zaczął się niepokoić, że Młody nie zdąży wrócić na czas. Naprawdę niewiele go zostało. 
- Mam. Może być takie?
- Skoro takie masz, to takie jest dobre. Tu przyłóż i stuknij mocno. Aparat odłóż. Dobrze. Nie bój się. No, już! Teraz! - Młody uderzył i kamień rozpadł się na drobne kawałeczki. 
-  No, nie... teraz to będę musiał sprzątać.
-  Będziesz musiał. Idź po zmiotkę.
-  Idź po dłuto, idź po zmiotkę, wyrzuć słoik, cholera, po diabła on tyle tego wszystkiego nazbierał... - mamrotał pod nosem Młody, podczas gdy Stary grzebał szukając czegoś w okruchach kamienia i coraz ciężej oddychał. 
-  Tylko dokładnie pozamiataj, bo potem będzie ci chrzęścić pod butami - pouczył Młodego ściskając w dłoni to, co przed chwilą wygrzebał.
-  No, to chyba koniec na dzisiaj? - Młody miał już dosyć tych porządków.

-  Tak. To koniec. Podaj mi plecak - poprosił Stary. Młody wziął do ręki pusty plecak i ze zdziwieniem zauważył, że teraz to jest zupełnie nowy i bardzo malutki plecaczek. 
-  Jest twój. Schowaj tam teczkę, zeszyt i aparat i... jeszcze to - Stary wyciągnął przed siebie drżącą dłoń, na której połyskiwał maleńki złoty kluczyk - tylko nie zgub. 
Kiedy Młody sięgnął po kluczyk nagle rozbłysły fajerwerki. W hałasie wybuchających petard i światłach sztucznych ogni Stary odszedł.


   
Pomyślnego nowego roku!
Nieście w waszych plecakach tylko to, 
co wam naprawdę potrzebne ;)
  

4 komentarze:

  1. Za rok nowy stary spotka się z nowym młodym i tak do końca świata
    albo aż do sprucia plecaka.
    I Tobie życzę dobrego środka w plecaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ten plecak jeszcze długo wytrzyma ;) Dobrego roku!

      Usuń
  2. Ciekawam, co za aparat dostał Młody ;-) Bardzo wzruszająca opowieść. Przypomniała mi o moim plecaku...

    OdpowiedzUsuń