poniedziałek, 20 stycznia 2020

Pajac


Kumple od dłuższego czasu mówili mu, że jego pozycja jest zagrożona. Nie chciał wierzyć. Wiedział, że jest najlepszy w tej branży. Nikt nie był tak zabawny i dowcipny, jak on. Do pięt mu nie dorastali nawet gdyby wdrapali się na najwyższe stołki. Szkolił się u światowej sławy mistrza ciętej riposty. Odbył pięcioletni staż w akademii czarnego humoru. Codziennie praktykował dziwaczne kroki pod okiem najlepszego choreografa a towarzyskie gafy reżyserował mu sam Tarantino.
 
Niemożliwe, by jakiś młokos, bez walki, odebrał mu zaszczytne miejsce największego narodowego pajaca. Chociaż faktycznie, na jego występy przychodziło ostatnio jakby mniej widzów. Rzadziej zapraszano go też na salony. Właściwie została tylko garstka najwierniejszych fanów. Powinno było go to zaniepokoić. Najwyraźniej stracił instynkt samozachowawczy. 
Dzisiaj, zmuszony przez przyjaciela, obejrzał w końcu relację z występu tego, pożal się boże komika wszech czasów i nie mógł się już dłużej oszukiwać. To koniec! Facet łamie wszelkie zasady sztuki. Nie, on nie zna nawet podstawowych zasad! Jest beznadziejnie żałosny, boleśnie prymitywny i płytki jak kałuża, ale z taką forsą, jaką dostał na reklamę przekona wszystkich, że to, co wyczynia, to jest właśnie humor najwyższej próby. 
Pora umierać – pomyślał – i wybrał jedyną godną błazna śmierć. 
Pękł ze śmiechu.



4 komentarze:

  1. Rzeczywiście śmierć odpowiednia. Trochę przypomina filmowego Jokera. On też się śmiał, choć wcale nie było mu wesoło. Twoja opowieść to dla mnie bardzo sympatyczny krocik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że krocik wydał ci się sympatyczny. A Jokera muszę obejrzeć koniecznie w takim razie ;)

      Usuń
  2. Oj, mocno gorzki tekst. I niestety, mocno prawdziwy i aktualny. Nie, żebym narzekała i zrzędziła, że przed wojną nawet glina była lepsza, ale coraz częściej ważniejsze jest "opakowanie" i umiejętność sprzedania towaru o bardzo wątpliwej jakości. Czy to książka, czy to żart, czy cokolwiek w otaczającym nas świecie.

    OdpowiedzUsuń