środa, 22 stycznia 2020

Zapiski nałogowego czytacza - Świat szeroko zamknięty, Izabela Sowa

Od kilku godzin próbuję  sobie poradzić z bardzo nieprzyjemnym uczuciem. Przeczytałam tę książkę i po raz pierwszy w życiu kompletnie nie wiem, co ja przeczytałam! Gdy zaczynałam lekturę wydawało mi się, że mam przed sobą sympatyczną i napisaną z humorem opowieść o pewnej emerytce, z którą łączy mnie nie tylko nietypowa wada wzroku. 
 
Do emerytury brakuje mi co prawda jeszcze  dobrych kilkanaście lat, ale urlop zdrowotny to w sumie tak jakby emerytura. Człowiek przysypia na kanapie i nie bardzo wie, jaki dzień tygodnia właśnie bezpowrotnie mu mija. Identyfikacja z główną bohaterką nastąpiła więc u mnie dość szybko i kiedy Emilia znalazła zaszyfrowaną wiadomość z zaświatów, byłam bardzo ciekawa, jak też to na jej życie wpłynie. Wierzcie mi, wiadomość była szokująca. I być może ten szok spowodował, że ja się zupełnie pogubiłam. Doczytałam do samego końca i czułam się jak wtórny analfabeta. Czytam i nie wiem co czytam. Cały tłum postaci gada do mnie jednocześnie, do tego głosy z przeszłości nakładają się na teraźniejszość. Pewnie po to, żeby aż tak się nie zlewały, wydawca zastosował dwa rozmiary czcionki. Szkopuł w tym, że ta druga to trzy razy mniejsza od tej pierwszej i musiałabym naprawdę, tak jak Emilia, dwie pary okularów na raz na nos założyć. Najprawdopodobniej najważniejsze informacje dla zrozumienia fabuły właśnie tym maczkiem zapisano i ja dlatego je przeoczyłam. 
Tak, tak właśnie musiało być!
No, przecież ja jestem w stanie zrozumieć co czytam. Ja szkoły pokończyłam niższe, średnie i wyższe! Jeżeli to nie wina drobnego druku, powinnam natychmiast zarezerwować sobie wizytę do najlepszego neurologa w mieście, bo taka nagła aleksja nie wróży nic dobrego. Ja się naprawdę przestraszyłam. Chyba będę każdego na ulicy pytać, czy może czytał ten świat, co to przede mną się tak szeroko zamknął i mógłby mi wytłumaczyć kim jest ten pan na ławeczce w parku i co takiego strasznego Emilia Marysi zrobiła. Bo ja tylko szczegółowe wskazówki, co do życia z candidą zapamiętałam i wdrożę je natychmiast, żeby sobie chorób nie dokładać kolejnych. I większą uwagę na to jaką herbatę piję będę zwracać, obiecuję, tylko niech mi ktoś powie, o co w tym wszystkim chodziło, bo ja się męczę okrutnie. I w tym stresie na pewno nie nauczę się hiszpańskiego, a powinnam, bo jeśli i ja taką wiadomość jak Emilia dostanę, to wolałabym być przygotowana.
Kurcze, ja chciałam "Księgi Jakubowe"  od jutra zacząć czytać, a wychodzi na to, że powinnam raczej po elementarz Falskiego sięgnąć. 
A może to tylko jakiś niekorzystny ascendent, pełnia, wyż niż lub menopauza i jutro znów będę, jako tako, rozumiała wszystko, co czytam?





6 komentarzy:

  1. Hahaha, przepraszam Karolino, to nie z Ciebie i Twego zagubienia się śmieję, ale ta recenzja jest tak smakowita, że nie sposób nie rechotać :)Myślę, że może być tak jak podejrzewasz i problemem zrozumienia jest minimalistyczny rozmiar czcionki - stary numer, stosowany przez wiele firm świadczących usługi, ale raczej skłaniam się ku opcji, że tylko bohaterka książki rozumie o co tak naprawdę chodzi :) A może i nie. I podziela Twe nieprzyjemne uczucie :)Zaciekawiłaś mnie mocno i nie omieszkam dać Ci znać i opisać mych wrażeń, gdy się z książką zapoznam. Obecnie ogarniam umysł po lekturze "mózg Kennedy'ego", a na stoliku przy łóżku czai się "Żmijowisko" pana Chmielarza. Dużo o nim słyszałam i czytałam i chcę zweryfikować te opinie. Tak więc, pani Emilia musi ustawić się w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co przepraszać, ja sama heheszkam z mojej dezorientacji. Bedę czekać na wyjaśnienie fabuły nawet gdyby miało to trwać długo. W międzyczasie sięgnę po mózg Kennedy'ego, może on lepszy niż mój bo w moim, jak widać, zmijowisko ;)

      Usuń
  2. Nie znam tej książki, więc nie mogę pomóc. Naprawdę szkoda, że nie mogę.
    Jednak zaciekawiłaś mnie i zaraz sprawdzę dostępność tej lektury na Legimi.
    Myślę, że tylko na czytniku można ominąć problem małych liter. Ale czy to jedyny problem tej książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, że mi nie pomożesz. Myślę, że z tą książką to jest tak, jak ze słuchaniem rozmowy kilku osób na raz. Jedni się orientują bez problemu, drudzy mają poczucie zamętu. Ja należę do tych drugich.

      Usuń
  3. Książki nie czytałam, ale Twoje ujęcie tematu wprawiło mnie w niemal szampański nastrój 😁 Ty czytaj nawet książkę telefoniczną, ale dziel się wrażeniami ❤️😁

    OdpowiedzUsuń