piątek, 24 stycznia 2020

Zdjęcia z wakacji - Wizyta u prabababek

Wybrałam się z wizytą do prababek. Odwlekałam ją dość długo, bo to albo pogoda nie taka, albo samopoczucie nie sprzyjające wizytom towarzyskim, albo inne niecierpiące zwłoki sprawy. Dzisiaj nie znalazłam już żadnej wymówki. 
Prababki bardzo się ucieszyły, że w końcu do nich dotarłam, bo czekały od wigilii i prawie straciły nadzieję. Chciałyby już choinkę rozebrać, porcelanę do szafy pochować, kiecki odświętne zeblec, bo niewygodne. Nareszcie będą mogły odpocząć od świętowania.


Nie spodziewałam się takiego przyjęcia. Nie przyniosłam prezentów dla prababek. Mogłam im chociaż moją książkę zanieść. Byłyby pewnie bardzo zdziwione, co to za dyrdymały! Też mi pomysły, książki pisać - fukałaby jedna przez drugą i pytała czemu ja wnuków nie bawię?


Zielarstwem powinnam się zająć. To dobre zajęcie dla kobiety. I gdy tylko herbatę dopiłam i ciasta kawałek zjadłam, posadziły mnie na stołku i pokazują, jak suszyć, jak siekać, co na co dobrze robi a czego tylko wrogowi do zupy dosypać można.


Ganiają do sieni i na stryszek, żeby im przynieść wszystko co trzeba, to mi przygotują zioła specjalne, po których spać będę jak dziecko.

Zwiać chciałam, bo diabli wiedzą, co te moje prababki w ogródku wyhodowały i jeszcze w tarapaty przez nie wpadnę. 
 

Prababki jednak uparte są. Zatrzymały mnie. Pokazały pokój, w którym będę mogła się położyć.



Z szafy koszulę nocną pięknie haftowaną wyciągnęły a puchową kołdrę oblekły w bielutką, wykrochmaloną na sztywno powłoczkę.



I żebym się nie rozmyśliła, szybciutko do kuchni podreptały warzyć napar z zielska.


Mnie do studni po wodę pognały i nakazały porządnie się umyć. Szczególnie za uszami.


Potem zaprosiły mnie znów do stołu. A przecież dopiero co od wigilii wstałyśmy i ja już nic nie zmieszczę. Nawet łyka wody. Ale jak się prababki uprą, to nie należy z nimi dyskutować, tylko do ostatniego okruszka chleb zjeść.


Potem prababkom pięknie podziękować. 


I  kiedy one będą się szykowały do kościoła, by za powrót marnotrawnej prawnuczki podziękować najwyższemu...


...wymknąć się cichaczem tylnym wyjściem



...lub przez okienko czmychnąć!


Bo kiedy zioła prababek działać zaczną to już będę musiała zostać tu na zawsze, a nie wiem czy tu internety mają ;)

4 komentarze: