czwartek, 6 lutego 2020

Pętam sie z Pentaxem - Slamsy i dwór

Nie bardzo lubię swoje miasto a ostatnio lubię je jeszcze mniej niż kiedyś. Brzydnie. Podupada. Umiera. A może tylko ja tak to odczuwam? W końcu mamy przecież ten wspaniały nowy betonowy rynek. I tężnie będą lada moment. No, będą, ale cóż z  tego, skoro ja mam takie widoki z okna?


Stare, zrujnowane kamienice, w których coraz więcej mieszkań opuszczonych. Starzy lokatorzy wymierają. Młodzi uciekają. Ci nieliczni, którzy zostali, bardziej przypominają zombie niż żywych ludzi. Wieczorami strach przejść ulicą. W dzień też niezbyt przyjemnie.




Jedna odnowiona elewacja boleśnie kontrastuje z przybrudzoną czerwona cegłą i opadającymi tynkami sąsiednich domów.


Zaniedbane podwórka zarastają dzikimi krzakami mirabelek, które już niedługo obsypią się białym kwieciem i przez chwilę będzie nawet ładnie. 



Pnącze winobluszczu trójklapowego porasta płoty i niedokończoną budowę czegoś, co miało być luksusowym apartamentem a jest schronieniem dla gołębi i metą dla okolicznych małolatów.


Byle jakie, prowizoryczne ogrodzenie, ozdobione szeleszczącymi na wietrze tasiemkami folii, niczego nie chroni i niczego nie zasłania. 



Można swobodne zaglądać na brzydkie podwórko. Przerzucać śmieci, zużyte opony, puszki, butelki, stare meble i co tam komu przestało być potrzebne.


Po ogródkach działkowych zostało tylko wspomnienie i samotna choineczka, przytulona do muru. Na ich miejscu jest teraz wyłożony polbrukiem i otoczony płotem parking. 


Płot sobie pięknie rdzewieje.


Na dziurawej ulicy w malowniczy sposób zbiera się deszczówka.


Obok, już dość długo, trwają prace wykopaliskowe.


I w takich cudownych okolicznościach powstaje nowe osiedle. Osiedle Królewskie. Żeby nie było żadnych wątpliwości, że będzie ono luksusowe i piękne, a nowi lokatorzy należeć będą do wyższego stanu.


Zastanawiam się tylko, czy deweloper przewidział otoczenie osiedla wysokim murem lub głęboką fosą by nie przedostał się do tej dworskiej strefy smród biedy z okolicznych "czworaków".

6 komentarzy:

  1. Ta zbierająca się deszczówka Ci bardzo ładnie wyszła! Współczuję takich pejzaży. Zawsze, gdy jeszcze mieszkałam na Śląsku, przerażał mnie widok tych starych "familoków", przykrytych węglowym pyłem. Nie mogłabym tam mieszkać, udusiłabym się (pomijając smog). Brak przestrzeni i zieleni jest dla mnie nie do przyjęcia.
    Osiedle "Królewskie" to raczej królewskie nie będzie w tym otoczeniu, ale być może nawiązuje do niemieckiej nazwy Chorzowa. Wszak to "Królewska huta" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam coraz bardziej dosyć tej całej królewskości i wołałabym zdecydowanie więcej odniesień do czasów, gdy był to Chorzów- Zdrój ;)

      Usuń
  2. taki swojski klimat... Buuu. I jeszcze ta pogoda. Karolina, bo spadnę pod biurko i się zapłaczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie w tej pozycji spędzam popołudnie ;) Pozdrawiam fiordy i zorzę polarną!

      Usuń
  3. Kiedyś ładne, teraz marnieją. Szkoda tych domów. I krajobrazu na pewno nie polepszą nowe, pewnie bloki lub wieżowce, a jak dojdą ogrodzenia, to będzie koszmar, bo trzeba wtedy wszystko obchodzić i droga robi się dwa razy dłuższa. Już wiem coś o tym. U mnie też nowe bloki, magazyny, sklepy i dzielnica coraz brzydsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. najbardziej mi żal pięknych kamienic, które niszczeją, potem się je wyburza i giną bezpowrotnie :(

      Usuń