poniedziałek, 18 maja 2020

Czas dmuchawców

Chyba po raz pierwszy na trawniku pod moim blokiem mlecze, mniszki, stokrotki, niezapominajki i inne kwiecie, którego nazw nie znam, panoszy się bez ograniczeń. W tym roku jeszcze nie wyjechały kosiarki! I oby nie pojawiały się jak najdłużej, bo ukwiecona majowa łąka, to dla mnie najpiękniejszy widok na świecie.
No, może poza spienionymi falami Bałtyku, ale ocean zieloności godnie go zastępuje. 



Nie mam dla was żadnej romantycznej ani sentymentalnej historii z mleczami w tle. Przecież to chwasty! Bukietów z nich raczej nikt nie ofiaruje, a wyplatane z nich wianki tylko upaskudzą sokiem włosy. Przepisu na syrop z mniszka też nie mam, niestety. Łyżeczka takiego syropku z wielkomiejskiego  mniszka byłaby bardzo ciężka i bardzo niezdrowa. Nawet, gdyby ów mniszek został zerwany z ogródeczka przy zagrodzie bogatego chłopa, bo ona też przy głównej drodze  stoi. 


Lubię patrzeć na te wszędobylskie ziółka, co to podobno u początków świata zachciały być takie, jak słońce... 


i księżyc... 


i gwiazdy....


a to życzenie zostało spełnione. 

Lubię ich wielkie puszyste głowy, rozpadające się pod najsłabszym podmuchem wiatru.


Są bardzo fotogeniczne. Prężą się do zdjęcia, jak żołnierze na warcie.


Póki wiatr nie każe im lecieć w dal z misją rozsiewania nasion i zdobywania nowych przestrzeni.



Niestety nie każdemu udaje się szczęśliwie wylądować.


Może to i dobrze, bo stokrotki, niezapominajki i inne polne kwiatki, których nazw nie znam, też lubię.


Stokrotki szczególnie, dlatego ich portret, jako pierwszy znalazł się w Niedzielnej Galerii Jednego Obrazka, do której was serdecznie zapraszam. 






4 komentarze: