niedziela, 10 maja 2020

Czas kwitnących piwonii

Piwonie kwitną tuż pod moim oknem. Zapach jest zniewalający. Widok również. 




I choć nie bardzo lubię sąsiadkę, która je zasadziła i od lat pielęgnuje, to na kwiaty patrzę bardzo chętnie. 



Sąsiadkę znielubiłam, bo zamordowała choineczkę, która teraz byłaby już na tyle duża, że zasłoniłaby moje okno przed letnim żarem słońca i wścibskimi spojrzeniami przypadkowych przechodniów. Piwonie takich właściwości niestety nie mają. 


Mają za to, oprócz właściwości leczniczych, także trucicielskie. Spokojnie, nie będę truła sąsiadki. Musiałabym zaprosić ją na herbatkę lub kieliszeczek naleweczki, a ja z małpą nawet nie rozmawiam. Owszem, drzwi czasem przytrzymam, jak z siatami idzie, ale dzień dobry nie powiem. Nie lubię kłamać.


Patrzę więc sobie na te piękne piwonie, próbując nie myśleć źle o sąsiadce i widzę, jak szybko przekwitają. 


Jak płowieją im płatki. Jak smutno zwieszają ciężkie głowy, które kilka chwil temu były ledwie rozwiniętymi pąkami. Jak łażą po nich muchy.


Za chwilę płatki opadną a delikatny słodki zapach zamieni się w nieprzyjemny smrodek. 


Skończy się czas piwonii. Nadejdzie czas róż. 
A konwalie przegapiłam zupełnie... 


2 komentarze:

  1. Przypomniałaś mi tym wpisem znów piękny ogród mojego dzieciństwa, w którym rosły i piwonie. Rosły takie obfite, ciężkie i odurzająco pachnące. Białe, różowe i w kolorze bordo. Wszystko bym oddała, żeby znów móc znaleźć się w tamtym miejscu i w tamtym czasie... Konwalie na ogrodzie też rosły. Cały ich gąszcz, pod olbrzymią leszczyną... I róże, i jeszcze tak wiele innych kwiatów... Aż mi łza poleciała. Dziękuję Ci za chwilę pięknych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń