poniedziałek, 26 października 2020

Rozmowy o kapiszonach - Czas

- Masz czas? - Zapytała dziewczynka z zielonym balonikiem.
- Nie mam - Odpowiedziała smutna kobieta o siwych włosach.
- To może złapiesz chwilę? - Z nadzieją zaproponowała dziewczynka.
- Gonię, gonię i nie mogę dogonić... - Westchnęła ciężko kobieta.
- Ucieka? - Dziewczynka wypuściła z ręki balonik, który zawisł wysoko pod sufitem.
- Coraz szybciej, coraz szybciej...
- Może się boi?
- Czas? A niby czego?! - Kobieta podejrzliwie spojrzała na dziewczynkę, która teraz podskakiwała i wyciągała do góry ręce, próbując złapać sznurek, by ściągnąć balonik.
- Że znów zabijesz. Hop!
- Kogo?! - Co też to dziecko wygaduje? I niechże przestanie tak skakać! Pomyślała kobieta, łapiąc się za głowę.
- Czas - Odpowiedziała dziewczynka, podskakując nadal: hop! hop! hopsa!
- Czas? - Zdenerwowana kobieta wstała i podała dziewczynce balonik. Mała uśmiechnęła się, skinęła głową dziękując, ale wcale nie przestała podskakiwać.
- Często robisz coś ot tak, dla zabicia czasu. Hops! Boi się i ucieka. Hop, hop! Ty byś nie uciekała? - Dziewczynka przestała skakać i spojrzała na kobietę oczekując odpowiedzi.
- Masz rację. Uciekałabym.
- A co zrobisz, kiedy czas dogoni ciebie? - Kobieta zamyśliła się i długo nic nie odpowiadała. Dziewczynka  biegała  po pokoju, śmiejąc się i ciągnąc balonik za sobą, jakby był latawcem, ale w końcu się zmęczyła i usiadła kobiecie na kolanach. Balonik wisiał teraz nad nimi, jak mała zielona chmura.
- Popatrzę mu w głęboko w oczy i przeproszę - powiedziała cicho kobieta i pogłaskała dziewczynkę po głowie. Mała ponowiła pytanie:
- Masz czas?
- Chyba tak.
- Co chcesz zrobić?
- Spokój.
- Jak? - Dziewczynka była bardzo zainteresowana i kiedy kobieta powiedziała "Chcę przez chwilę posiedzieć i posłuchać morza", z radości aż klasnęła w ręce.  
- Co potem?
- Nie wiem.
- Ciasto upiecz! - Dziewczynka zerwała się, pobiegła do kuchni po książkę kucharską z przepisem na  najpyszniejszą szarlotkę świata i szybko wróciła, podtykając kobiecie pod nos kolorowe zdjęcie ciasta.
- Po co?
- Lubi je.
- Kto?
- Czas. Czuje jego zapach i wraca - Poważnym tonem odpowiedziała dziewczynka. Kobieta wzięła do ręki książkę i ku uciesze dziecka, powąchała ją tak, jakby ta była prawdziwym ciastem a potem, z uśmiechem, zapytała: Co jeszcze lubi czas?
- Lubi kiedy się uśmiechasz. I listy lubi. Bardzo!
- Mam napisać list?
- A masz czas? - Dziewczynka przekrzywiła głowę i zrobiła najgłupszą minę, jaką tylko potrafiła zrobić.
- Nie mam! - Kobieta parsknęła śmiechem.
- To pisz! - Dziewczynka podała kobiecie wieczne pióro i nieco już pożółkłą kartkę wraz z kopertą z nadrukowaną na niej latarnią morską w Rozewiu - Ale pamiętaj, latarnik, który nie zapala latarni na czas, jest karany śmiercią.



sobota, 10 października 2020

Zniewolone

Wysoki płot dzieli przestrzeń na dziesiątki kwadratów. Między nimi wąskie dróżki przecinające się pod kątem prostym. I furtki. Pozamykane na kłódki. Opatrzone tabliczkami z numerami. Bronią wstępu osobom nieuprawnionym. 
 
 
 
A może uniemożliwiają ucieczkę z tego świata, w którym trawa nie może mieć więcej niż pięć centymetrów i żaden opadły liść nie ma prawa na niej pozostać, by spokojnie zbutwieć?
 

Każda gałązka zostaje natychmiast przycięta. Nic nie ma prawa wystawać ani ponad ani w bok. Dla niepokornych przewidziano solidniejszy płot.

Na maleńkiej przestrzeni tłoczą się niezliczone ilości kwiatów, które za podlewanie, nawożenie i ochronę przed szkodnikami oddały wolność i swobodę.

 


Kwitną najpiękniej, jak potrafią. Pachną najcudowniej w świecie. Znoszą i upał i chłód i suszę i deszcz. Nie protestują w nadziei na to, że za dobre sprawowanie kiedyś otrzymają nagrodę.

 

Niektóre próbują dosięgnąć nieba i z góry zobaczyć, co jest tam hen za płotem. Ale gdzie nie spojrzą, tam tylko kolejne klatki, aż po horyzont płaskiej ziemi.

Inne powolutku, cierpliwie, wspinają się na swój płot, by po wielu latach przedostać się na drugą stronę i cieszyć iluzją wolności.

 

Co wrażliwsze wyrwały już sobie wszystkie liście i teraz płaczą nad swym smutnym losem drżąc ze strachu przed mroźną, ciemną zimą.


Te, które dysponują słodkimi owocami, próbują przekupić strażników,  by wydostać się poza teren więzienia.

 



Niestety, strażnicy są pozbawieni honoru i nie dotrzymują obietnicy. Wiedzą to doskonale stokrotki, które nigdy nie dały się omamić ludziom.


 

Chadzają własnymi drogami tam, gdzie chcą i kiedy chcą nie dając się zniewolić. 

Jak kot, który wlazł za płot i mruga ;)