sobota, 13 marca 2021

Ze starego albumu

W życiu nie ma przypadków. Przekonuję się o tym coraz częściej. 

Przy okazji spontanicznie podjętej akcji odgracania szuflady w starym biurku, by zrobić w niej miejsce na zawartość walizki upchniętej pod komodą, odnalazłam zapomniany rodzinny album. 

Oczywiście od razu zaczęłam go przeglądać. Patrząc na wyblakłe wizerunki przodków próbowałam zgadywać któż to może być? Kiedy zostało zrobione zdjęcie i przy jakiej okazji? Na większości zdjęć brakuje tych informacji, i nie ma już nikogo, kto by to pamiętał...

Jegomość z imponującym wąsem pozostanie na zawsze bezimienny.



Elegancka kobieta w kapeluszu z piórami najprawdopodobniej jest moją praprababką, no chyba że to jednak prababka. W każdym razie to po niej odziedziczyłam miłość do brzóz.


Tu już na pewno moja prababcia Klara ze swoimi dwoma córkami (gdzie jest ta trzecia, nie widomo). Ta dziewczyna po prawej to moja babcia Łucja. Z radością zauważam u ich stóp psa. 



I kilkadziesiąt lat później prababcia Klara z jedną z córek pod rękę...



i z drugą... gdzieś na ulicach przedwojennych Katowic.


Krakowski rynek. Obowiązkowe dla wszystkich pokoleń karmienie gołębi. Łucja ze swoim małym synkiem Bogdanem i jego starszym kuzynem. Prawdopodobnie to jedne z ostatnich spokojnych chwil przed wybuchem II Wojny Światowej. Cała trójka szczęśliwie przetrwała. Dzięki bogu, bo ten wesoły mały chłopiec to mój ojciec :)



I chociaż wszystkie zdjęcia ze starego albumu wywołują we mnie mnóstwo emocji, to to jedno zaintrygowało mnie szczególnie. Zrobiono je w listopadzie 1946 roku. Jest na nim kuzynka mojego taty, mała Marysia ze starszym bratem Staszkiem i swoją mamą. I jest na nim również aparat, którym te zdjęcie zrobiono! 


Dlaczego odnalezienie tych zdjęć nie było przypadkowe? 

Bo ja właśnie wczoraj wieczorem podczas warsztatów Terapeutyczna Moc Fotografii prowadzonych przez Aleksandrę Skwarę i Joannę Szelugę nauczyłam się, jak czytać zdjęcia i zdaje się, że teraz już jestem gotowa na to, by opowiedzieć sobie własną historię na nowo. 

4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia! W moim domu rodzinnym też są stare albumy. Kiedyś lubiłam je przeglądać. Mają zupełnie inny klimat, niż współczesne. A te stroje z innej epoki, ta elegancja... Bardzo jestem ciekawa Twoich wrażeń o warsztatach, o których wspominasz. Napiszesz coś więcej o nich? Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te warsztaty i studia podyplomowe które niebawem rozpocznę to, niesamowicie interesująca sprawa. Nie miałam pojęcia ile można wyczytać ze zdjęć, gdy uważnie się im przyglądać i jak bardzo to porusza emocje. Na pewno od czasu do czasu będę się dzielić tu na blogu swoimi odkryciami.

      Usuń
  2. W takim razie czekam na opowieść napisaną do tych zdjęć.

    OdpowiedzUsuń