czwartek, 12 grudnia 2019

Awaria systemu

Podobno jakaś znacząca pełnia księżyca jest i ona sprawia, że stare się kończy a nowe zaczyna w sposób bardzo zaskakujący. U mnie wygenerowała serię wymuszonych początków. Chciałam ratować swojego dogorywającego laptopa i usunąć z jego starej pamięci nadmiar niepotrzebnych treści. Usunęłam zbyt dokładnie. Mój komputer zapomniał jak się nazywa, jak ja się nazywam i generalnie wszystko, co istotne, żeby odnaleźć się w cyberprzestrzeni.

czwartek, 5 grudnia 2019

Piżama w reniferki

- Napisałaś już?
- Co napisałam? – Odpowiedziała niezbyt grzecznie Maria i po chwili zorientowała się, że w pokoju nikogo nie ma.
- List. Napisałaś? – Stanowczy dziewczęcy głosik domagał się odpowiedzi. Maria wstała z kanapy i z rosnącym niepokojem rozejrzała się po mieszkaniu. Było puste.
- No, powiesz mi w końcu, czy napisałaś ten list? Chyba, że znowu zapomniałaś? – Głosik nie odpuszczał.
-  Jaki list do cholery?! – Maria sięgnęła po środki uspokajające i właśnie miała je połknąć, gdy głosik znów się odezwał.
-  To nic nie da. Po prostu odpowiedz mi czy napisałaś list czy nie?
-  Nie. Nie napisałam żadnego listu odkąd…
- Wiedziałam! Wiedziałam – głosik wykrzyknął najpierw z satysfakcją, po czym powtórzył już mniej radośnie – Przestałaś wierzyć. Dlaczego?
-  W co przestałam wierzyć? I w ogóle, kto pyta? – Maria była na skraju paniki. Kiedy wypisywano ją ze szpitala, lekarz wyraźnie powiedział, że gdyby kiedykolwiek usłyszała głosy, ma się natychmiast zgłosić. Słyszy głos. Jeden. Czy ma już pakować torbę i jechać z powrotem? A co z kotem? A co niedokończoną robotą, a …
-  Ja.
-  Co ja?
-  Ja. Pytałaś kto. Ja.
-  Co za ja?
-  Zapomniałaś. Zapomniałaś i przestałaś wierzyć. Nie piszesz listów a potem się dziwisz – głosik był wyraźnie zirytowany.
-   Zapomniałam, zapomniałam! Ja zapominam, że sobie herbatę zalać miałam, kluczy do mieszkania zapominam, rachunków zapłacić zapominam, dni mi się mylą! Zlituj się. Możesz mi normalnie powiedzieć kim jesteś i o jakie pieprzone listy ci chodzi?! – Maria usłyszała swój głos i z przerażeniem uświadomiła sobie, że krzyczy. Nie. Wrzeszczy!
-  Nie krzycz na mnie – cichutko poprosił głosik. Był wyraźnie wystraszony.
-  Nie krzyczę.
-  Krzyczysz.
-  Nie na ciebie.
-  Na mnie. Przestań. Nie lubię tego. Tej piżamy też nie lubię. Jest brzydka. Lubię tamtą, w renifery.
Maria przyjrzała się swojej piżamie i musiała przyznać głosikowi rację. Piżama była okropnie brzydka. I smutna taka jakaś. Zupełnie do niczego. Materiał też wcale nie był przyjemny. Dlaczego wciąż ją nosi?
-  Czemu wciąż ją nosisz?
-  Nie wiem. Jest paskudna, masz rację.
- Ohydna, obleśna, obrzydliwa, koszmarna, potworna, bleeee…  - Głosik pokrzykiwał udając, że zaraz zwymiotuje - Wywal! – Rozkazał a Maria, ku swojemu zdziwieniu, zdjęła z siebie piżamę, zwinęła w kulkę i wyrzuciła do kosza na śmieci. Poczuła ulgę i coś, jakby odrobinkę radości. Nie była pewna, ale tak, to była radość.
-  Od razu lepiej – ucieszył się głosik – nawet nie jesteś taka gruba. I czego się wstydzisz? Fajnie wyglądasz. Myślałam, że będzie gorzej. Ale jak ci zimno, to wskakuj w reniferki!
-   Dres założę – Maria, odruchowo zakrywając biust, sięgnęła po ubranie.
-  Ja wolę reniferki. Po co kupiłaś sobie piżamę w reniferki, skoro w ogóle jej nie nosisz? Do trumny się w to ubierzesz? Zresztą, zakładaj, co chcesz, byle szybko, bo nie zdążysz.
-   Czego nie zdążę? – Maria wciągnęła szybko wyciągnięte dresowe spodnie i nudną, szarą polarową bluzę i znów usiadła na kanapie. Nawet gdyby była jednak chora, to najpierw skończy tę idiotyczną rozmowę z denerwującym głosikiem.  
-  A o czym my tu od godziny rozmawiamy? – fuknął głosik
- No, właśnie nie bardzo wiem, dlatego pytam. I może mi w końcu powiesz, jaki list i do kogo miałabym według ciebie napisać?
- Rany, jaka ty tępa jesteś! Jaki dzisiaj mamy dzień? – Głosik stracił resztki cierpliwości.
- Czwartek, chyba…
- No, ale dzień miesiąca, który?
- Piąty. Wczoraj była Barbórka, jutro… o cholera!
- Tylko nie zapomnij poprosić o…, chyba, że już nie chcesz? – wyszeptał głosik.
- Chcę, chcę. Poproszę. Obiecuję  - Maria wyrwała kartkę z zeszytu, w którym bez powodzenia próbowała prowadzić domowy budżet, a potem zielonym flamastrem, bo innego nie miała pod ręką, zaczęła pisać: Kochany św. Mikołaju…  
Głosik zamilkł, zwinął się w kłębek, jak kot i spokojnie zasnął na kanapie.




środa, 4 grudnia 2019

Zdjęcia z wakacji - Listopadowa nostalgia

Chłodny listopadowy poranek. Mglisto, szaro i ogólnie dość paskudnie. Nie chce mi się nawet wstawać z łóżka. Gdybym mieszkała nad morzem, to by mi się może chciało, pomyśłałam i... Eureka! Przecież ja takie mini-morze mam pod nosem. Wygrzebałam się spod ciepłej kołderki, zjadłam sniadanie  i wyruszyłam na wyprawę. 

poniedziałek, 25 listopada 2019

Zdjęcia z wakacji - Puszcza Chorzowska

Mam szczęście. Mieszkam tuż przy jednym z największych parków miejskich w Europie. Gdy powietrze w centrum mojego miasta osiąga taką gęstość, że nie tylko mogę je zobaczyć, ale też swobodnie wyczuć między palcami, mam gdzie zaczerpnąć haust ciut czystszego. 

wtorek, 19 listopada 2019

Zdjęcia z wakacji - Puk, puk w okieneczko.

Kiedy moje miasto, pełne absurdów i bylejakości daje mi w kość, uciekam w jego rejony, które od tych wad wydają mi się wolne. Jednym z moich ulubionych miejsc jest Skansen, szczególnie w poniedziałki, kiedy wstęp na ten cudowny obszar ciszy i spokoju jest wolny. Nie jestem wstanie policzyć ile razy w ciągu pół wieku spacerowałam wśród pachnących starym drewnem chat. 
Pierwsze wycieczki odbywałam tam jeszcze jako pasażerka spacerowego wózka. 
Może dlatego tak bardzo lubię to miejsce? 
I chociaż chodzę tam bardzo często, za każdym razem coś innego przyciąga moją uwagę.

piątek, 15 listopada 2019

Chińskie ciasteczko

Gdyby teraz ktoś poprosił Marię, by wybrała utwór ilustrujący jej dzisiejszy dzień, wskazałaby bez wahania piosenkę Agnieszki Chylińskiej. To był zły dzień. Zaczęło się od samego rana.

poniedziałek, 11 listopada 2019

Zdjęcia z wakacji - Niebrukowaną drogą do Rumunii

Lubię jeżdzić wąskimi drogami, przez wsie i miasteczka. Niespiesznie. Widokowo. Więc kiedy pada propozycja: A może byś... to ja się zgadzam od razu. Zmieniam opony na zimowe, myję autko, tankuję bak do pełna i  jadę! Tym razem kierunek - Konin. W towarzystwie Bratniej Duszy i Pani Nawigacji. 
Naszą podroż rozpoczynamy w Dąbrowie Górniczej od kilku nieudanych prób wyjechania poza jej granice.

sobota, 2 listopada 2019

Zapiski nałogowego czytacza - Najlepsza książka na świecie, Peter Stjernstrom


Chyba każdy pisarz marzy w głębi duszy o napisaniu najlepszej książki na świecie. Książki, która zagościłaby na szczytach list bestsellerów każdej kategorii i była czytana przez miliardy czytelników na całym świecie, niezależnie od ich płci, wieku czy pochodzenia. Czy Peterowi Stjernstromowi udała się ta sztu(cz)ka?

środa, 30 października 2019

Jesienny zielnik

Pamietam, jak za czasów szkolnych, kazano nam zbierać jesienne liście, suszyć, prasować i wklejać do zielników. Albo robić z nich bukiety. A z jarzębiny korale. Z tych wszystkich prac botaniczno-manualnych lubiłam chyba tylko robienie ludzików z kasztanów. Ale w domu, z tatą. 
Tworzyliśmy całe stada pokracznych chłopków i zwierzaków. Kurzyły sie potem na pólkach obok książek i znikały przy okazji światecznych porządków.
Nie robię już ludzików z kasztanów. Nie zbieram liści na bukiety. Nawet dyni nie kupuję w celach dekoracyjnych. Moje jesienne zajęcia plastyczno-botaniczne ograniczają się teraz do polowania z aparatem na wyjątkowe okazy liści. 

sobota, 19 października 2019

Śladami Klary

Wycieczki śladami bohaterów literackich czy postaci filmowych są dość popularne. Postanowiłam i ja wybrać się w taką podróż i sprawdzić, jak się ma Klara i czy rzeczywiście dobrze. Przed wyjazdem poprosiłam o wsparcie  swojego Anioła Stróża, dokładnie tak, jak Klara. Muszę przyznać, że wykonał  zadanie znakomicie. Podroż przebiegła bez zakłóceń. Sypał mi pod nogi białe pióra i roztaczał tęczę na niebie przez kilka dni pod rząd.