wtorek, 15 października 2019

Zdjęcia z wakacji - Z szafy do muzeum

Tym razem naprawdę byłam na wakacjach! Wyjechałam daleko, daleko... aż nad morze moje ukochane, do najwspanialszego z miast, do Gdyni. 
Uzupełniłam niedobory jodu, wymieniłam powietrze w płucach na czyste, przedreptałam na własnych nogach równe sto kilometrów i napatrzyłam się w dal, po horyzont. Cudowne uczucie. 

poniedziałek, 30 września 2019

Zapiski nałogowego czytacza - Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął. Jonas Jonasson


Trudno mi będzie napisać coś poza: 
Przeczytajcie koniecznie, a jeśli już czytaliście, to zróbcie to jeszcze raz!

Trudność wynika z tego, że ja się nie mogę przestać śmiać, a kiedy się śmieję, nie za bardzo mogę pisać, bo nie trafiam w odpowiednie miejsca na klawiaturze i przez łzy, nie widzę wyraźnie ekranu monitora.

czwartek, 26 września 2019

(Nie)przypadkowe telefony


Hrabina nie mogła dojść do siebie. Na przemian płakała rzewnymi łzami i klęła, na czym świat stoi. To opadała bez sił na fotel, to rzucała się w wir obowiązków domowych. Łykała kilogramami piguły i proszki różnorakie, zapominając o zjedzeniu zasadniczego posiłku. Planowała działania na najbliższy rok, po to tylko, by dojść po chwili do wniosku, że raczej może jednak od razu zemrze. I pewnie byłaby tą ostatnią myśl zrealizowała, gdyby nie seria dziwnych telefonów.
Pierwsza zadzwoniła Renata.
- Ty wiesz, Ciociu, co się stało? Dzwoniłam do ciebie, ale odebrała jakaś Regina. I że niby nie ma pomyłek, mówiła, i w czym mogę pomóc pytała bez przerwy. Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi? Co to za Regina, Ciociu?
Następnie zadzwoniła córka Renaty, Anna.

wtorek, 24 września 2019

Święto spadającego liścia


Czekałam na ten dzień cały rok. Wczoraj jeszcze zbyt dużo światła, rażącego w oczy kontrastami kolorów a dziś już przyjemna lekka mgiełka. Tak, wystarczy kilka nitek babiego lata, żeby świat nabrał tej cudownej delikatności. Słońce już nie pali, ono teraz przyjemnie grzeje. Nie mrużę oczu. Nie chowam się w cieniu. Siadam na wygrzanej ławce. Głaszczę dłońmi stare, sękate deski. Opieram plecy o chłodną ścianę. Koza głośno chrupie znalezione w trawie jabłko. Motyl przysiadł na podgniłej śliwce. Czuję zapach fermentujących owoców. Słyszę cichutki szelest motylich skrzydeł i nieco głośniejszy pierwszych opadających liści. Dojrzały kasztan uderza o gont dachu i turla się, stukocząc. Wpada do rynny. Kolejny pada na trawę. Wstaję. Podnoszę go. Jest gładki, chłodny, jeszcze wilgotny i błyszczący. Chowam do kieszeni brązową kulkę. Niedługo wyschnie i zmatowieje, ale jeszcze przez kilka chwil będzie sprawiać przyjemność moim palcom. Bawię się kasztanem i patrzę w szarobłękitne w niebo. Wdycham zapach pierwszego dnia jesieni. Pachnie przesuszonym sianem, dymem palonych liści, owczą wełną i kosmosem. Oddycham głęboko.

piątek, 20 września 2019

Jeszcze nie powieść

Kiedy pojawiła się Klara, od razu zaczęła domagać się uwagi. Chciała wciąż więcej i więcej. Ubzdurała sobie, że jest fantastyczną bohaterką, a jej przygody są tak fascynujące, że powinnam napisać powieść. A najlepiej od razu trylogię! Tłumaczyłam jej, że to nie czas. Przecież cała historia dopiero sie toczy i kto wie jaki będzie koniec? Prosiłam, żeby mnie nie męczyła. Ale ona okazała się jeszcze bardziej uparta niż ja. Nie odpuszczała. Sądziłam, że jak dam jej kilka krótkich opowiadań tu, na blogu, uspokoi się. A gdzie tam! Dopiero zaczęła brykać.

niedziela, 15 września 2019

Wehikuł czasu

To miał być zwyczajny spacer. Z mężem i z psem. Na chwilkę. Do parku. Nie był. 
Zaczął się od dołków, w które nieomal nie wpadliśmy, bo właśnie trwał remont głównej  alei. 
Zamiast ciszy i swieżego powietrza - okropny hałas i smród spalin. 
No trudno, może dalej będzie już spokojnie? 
Nie było! 
Było dużo głośniej i chwilę później, zostaliśmy przerzuceni w przeszłość. 
A kiedy zorientowaliśmy się, co jest tego całego zamieszania źródłem, w miejsce zaskoczenia i złości, pojawił się zachwyt. 
Co nas tak zachwyciło?

piątek, 13 września 2019

Zapiski nałogowego czytacza - "Złodziejka opowieści" Joanna M. Chmielewska



Szukałam lekkiej, wesołej książki. Dojrzałam nazwisko Joanna Chmielewska i łapnęłam z bibliotecznej półeczki w przekonaniu, że to TA Chmielewska, więc nawet nie zerknęłam na tył okładki. Zaczęłam czytać i już przy pierwszych zdaniach poczułam, że coś tu jest nie tak. 
Gdzie ten dobrze znany mi humor? Gdzie zagadka kryminalna? Gdzie trup?

poniedziałek, 9 września 2019

Zapiski nałogowego czytacza - "Lokator do wynajęcia" Iwona Banach


Zakopane nie należy do moich ulubionych miejscowości. Mam z nim niezbyt przyjemne skojarzenia. 
Byłam tam ze dwa razy w życiu. 
Raz, jako malutka dziewczynka, z babcią, na wczasach. Pamiętam tylko tyle, że byłam chora i przez okno obserwowałam kulig, bo to były wczasy zimowe. No i oczywiście zdjęcie z misiem. 
Drugi raz pojechałam, jako studentka.

niedziela, 8 września 2019

Spisek


Joanna szła na pocztę, taszcząc ciężki karton pełen książek. Ostatnie egzemplarze swojego debiutanckiego tomiku opowiadań zamierzała wysłać pod wskazany przez Spiskowców adres, mimo ostrzeżeń Leona. Miały zostać odebrane i umieszczone w tajnej księgarni, wraz z dziełami pozostałych uczestników spisku. To zapewniało absolutne bezpieczeństwo.

piątek, 6 września 2019

Zapiski nałogowego czytacza - "Moralny nieład" Margaret Atwood


Mam z Margaret Atwood ten sam problem, co z Olgą Tokarczuk. Oczywiście, nie chodzi o problemy interpersonalne, ponieważ ani jednaj ani drugiej pisarki nie znam osobiście, chociaż bardzo chętnie bym poznała. Od pani Olgi dzielą mnie jedynie dwa, a może nawet tylko jeden kontakt, więc zasadniczo mogłybyśmy się spotkać kiedyś, gdzieś, przypadkiem na gruncie towarzyskim. Na spotkanie z panią Margaret raczej nie mam szans. Natomiast spotkania z twórczością obu pań są dla mnie zawsze zaskoczeniem.