niedziela, 15 września 2019

Wehikuł czasu

To miał być zwyczajny spacer. Z mężem i z psem. Na chwilkę. Do parku. Nie był. 
Zaczął się od dołków, w które nieomal nie wpadliśmy, bo właśnie trwał remont głównej  alei. 
Zamiast ciszy i swieżego powietrza - okropny hałas i smród spalin. 
No trudno, może dalej będzie już spokojnie? 
Nie było! 
Było dużo głośniej i chwilę później, zostaliśmy przerzuceni w przeszłość. 
A kiedy zorientowaliśmy się, co jest tego całego zamieszania źródłem, w miejsce zaskoczenia i złości, pojawił się zachwyt. 
Co nas tak zachwyciło?

Mnie, moja rówieśniczka, Syrena. 
Zadbana i dopieszczona zdecydowanie bardziej niż ja.


I, w czasach mojego dzieciństwa kojarzący mi się z absolutnym luksusem, Fiat Mirafiori.


Męża oczarował Mercedes.


Obydwoje wzdychaliśmy do wspaniałego Porsche.


oraz tej oto przyczepy, będącej najpewniej wehikułem czasu


bo oto nagle pojawiło sie takie  cudo motoryzacji 
i tym razem oszalał nasz mały biały luksusowy pies. 



Z trudem odnaleźliśmy portal do naszych czasów 
i o mało co nie zginęliśmy pod kołami 
rozpędzonego do ponadświetlnej Poloneza
Zdjęcia tamtego bolidu nie mam. 
Nie zdąrzyłam zrobić ;)

A to Rajd Śląska był. 
Odbywał się od 5 do 7 września. 
Na Stadionie Śląskim autka miały serwis. 
W czwartek o 12.00 byliśmy jedynymi widzami.

4 komentarze: