sobota, 2 listopada 2019

Zapiski nałogowego czytacza - Najlepsza książka na świecie, Peter Stjernstrom


Chyba każdy pisarz marzy w głębi duszy o napisaniu najlepszej książki na świecie. Książki, która zagościłaby na szczytach list bestsellerów każdej kategorii i była czytana przez miliardy czytelników na całym świecie, niezależnie od ich płci, wieku czy pochodzenia. Czy Peterowi Stjernstromowi udała się ta sztu(cz)ka?
Cóż, o nagrodzie Nobla dla tego pana nie słyszałam, a „Najlepszą książkę na świecie” wygrzebałam z dna wielkiego kartonu, stojącego pomiędzy pomarańczami a płynem do mycia podłóg, w pewnym popularnym dyskoncie. Mimo, że kosztowała niewiele, nie okazała się być tanią książką. Autor zaprosił mnie do ciekawej gry i zaoferował coś więcej niż tylko zgrabnie napisaną powieść. Na trzystu pięćdziesięciu stronach zmieścił bowiem przepis na książkę idealną, podręcznik krok po kroku, jak ją napisać a także swoisty pamiętnik pisarza, pracującego nad doprowadzeniem do końca swego życiowego dzieła. Całość trzyma w napięciu do samego końca. Okazuje się, że pisanie takiej książki jest zadaniem nie tylko trudnym i wymagającym ogromnych poświęceń, ale wręcz niebezpiecznym i zagrażającym życiu autora, więc… ja chyba nie będę ryzykować ;)




4 komentarze:

  1. A ja zaryzykuję i sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle tych różnych poradników pisarskich teraz...
    A ja i tak nieodmienne polecam zacząć od "Alchemii słowa" Jana Parandowskiego. Dla mnie to wręcz mityczny skarbiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. I w kwesti mnogości poradników i w kwestii mistrza :)

      Usuń