środa, 18 grudnia 2019

Pętam się z Pentaxem - Pierwsze zdjęcia w trybie M

W sposób dla mnie charakterystyczny,  a więc zupełnie spontanicznie, weszłam w posiadanie  półprofesjonalnego aparatu fotograficznego. Mam swoją pierwszą lustrzankę! Sprzęt nie jest nowy i to jest jego największy plus, ponieważ nie boję się go dotykać. Nowego bałabym się na pewno.
Po pierwsze bałabym się, że jak sobie kupię zupełnie nowy aparat to nie wyjdę z długów przez najbliższe czterdzieści lat, a tyle to ja raczej już nie pożyję. Po drugie bałabym się, że zepsuję sprzęt naciskając przypadkowo i  nieświadomie kombinację guziczków inicjującą autodestrukcję. Po trzecie, bałabym się iść z takim drogim sprzętem w krzaki, żeby mi go kto nie ukradł i mi przy okazji w łeb  nie przyłożył. Przy sprzęcie z pierwszej dekady naszego wieku bać się aż tak nie muszę i zostaje sama frajda pstrykania. No, dobra, frajda by była, gdybym ja umiała robić zdjęcia! Ja wiem, że to zabrzmi, jakbym tu chciała kokietować cały świat, bo przecież dobrze wiecie, że ja zdjęcia robię i się nimi chwalę w internetach i ja też wiem, że wam się te moje zdjęcia podobają. Ale ja je robię aparatem z automatem, w którym tylko niektóre parametry mogę sobie dowolnie poustawiać. Trybu manualnego nie potrafię obsługiwać nawet w telefonie! Będziecie więc świadkami tego, jak zaczynam uczyć się fotografii. Jak z mozołem próbuję odnaleźć opisane w instrukcji guziczki. Jak nieudolnie dobieram przesłonę i czas ekspozycji, gdy przypadkiem odkryję gdzie to się w ogóle ustawia.  Jak bardzo nie wychodzi mi to, co zamierzałam sfotografować, za to przypadkiem wychodzi coś, co po godzinie obróbki w Photo Scape przypomina jeszcze niezbyt piękne, ale już zdecydowanie zdjęcie.
Wiem, że najprościej byłoby pójść na kurs fotograficzny i nauczyć się wszystkiego pod okiem doświadczonego praktyka, ale... Ale zdecydowałam, że będę uczyć się sama, korzystając z instrukcji (gruba jest i tam na pewno jest absolutnie wszystko, co powinnam wiedzieć na początek), dostępnych na Yuotubie filmików, w których nastoletnie panienki w prosty sposób wytłumaczą mi, co i jak oraz z dobrych rad znajomych, którzy potrafią. 
Dzisiaj pokazuję wam moje pierwsze w życiu zdjęcia w trybie manualnym, wykonane aparatem Pentax K20D. Obiektyw kitowy wymieniłam na makro (bo ja się jeszcze nie pochwaliłam, że ja mam do tego aparatu dwa dodatkowe obiektywy, żeby naprawdę było zabawnie i jakieś filtry, co to w ogóle nie wiem jak ich używać). Ustawiłam ISO 200, bo podobno im mniej tym lepiej, a mniej już się nie dało i przysłonę bodajże 4.5 o ile dobrze odczytałam dane z wyświetlacza. Guzika od czasu naświetlania jeszcze nie odnalazłam. O AF też nie pytajcie, bo pojęcia nie mam, na co ja tę wajchę przesunęłam i kiedy. 

Pierwszym modelem został gołąb. Pozował godnie aczkolwiek bez większej wiary w sukces. 


Koledzy przyglądali się z daleka i nasłuchiwali trzasków migawki. 


Wróbelki się rozpierzchły i pochowały w kolczastych gałęziach. Wcale się im nie dziwię, bo mój Pentax wydaje dźwięki, jak stary traktor. 



Pojemnik na odpady poddawane recyklingowi uciec nie mógł ;)


Ale ja przecież nie chcę fotografować plastiku. Ja wolałabym badylki, jednak wydaje mi się, ze Pentax woli kosze na śmieci.


Zobaczcie sami. 
Jednak jakiś prapoczątek mojego ulubionego efektu bokeh udało mi się z niego wycisnąć. A, że nie ostre, no trudno, nie wszystko na raz.



Za to kolorki niczego sobie :)



A totalnie nieudane zdjęcie, nieostre, poruszone i ogólnie do bani, podoba mi się najbardziej, gdyż kolorystycznie i nastrojowo najlepiej oddaje wiosnę w grudniu.


Gołębiem zaczęłam i gołębiem kończę.


Swój pierwszy raz uważam za zupełnie udany. 
Teraz siadam do lektury instrukcji i oglądania filmików instruktażowych, bo jednak to nie do końca jest taki efekt, jaki zamierzałam uzyskać.
Kolejny odcinek cyklu "Pentam się z Pentaxem" już niebawem. 
Trochę was pomęczę ;)

10 komentarzy:

  1. Jest moc! Gratulacje! Najgorsze za Tobą. Ja się bałam na początku w ogóle brać aparat do ręki ;) Czekam na kolejne zdjęcia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mówisz, że coś z tego będzie? Oby się nie okazało że to będą te najlepsze zdjęcia. Wiesz, szczęście nowicjusza ;)

      Usuń
  2. Jesteś wobec siebie zbyt surowa. Gratulacje, Kochana ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się podoba, a najbardziej te właśnie wiosenne w grudniu <3 Fajnie byłoby iść na spacer z Tobą i razem popstrykać fotki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że najbardziej ci się podoba właśnie to zdjęcie :) Może nam się kiedyś uda taki wspólny plener?

      Usuń
  4. Bardzo dobrze Ci wyszło. Oby tak dalej i jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej urzekło mnie zdjęcie z wróbelkami :) I to wiosenne zdecydowanie ma coś w sobie! Robienie zdjęć to niesamowita radość, nawet gdy jest się amatorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radocha ogromna i to właśnie dlatego, że nieobciążona żadnym obowiązkiem poprawności :)

      Usuń