czwartek, 5 grudnia 2019

Piżama w reniferki

- Napisałaś już?
- Co napisałam? – Odpowiedziała niezbyt grzecznie Maria i po chwili zorientowała się, że w pokoju nikogo nie ma.
- List. Napisałaś? – Stanowczy dziewczęcy głosik domagał się odpowiedzi. Maria wstała z kanapy i z rosnącym niepokojem rozejrzała się po mieszkaniu. Było puste.
- No, powiesz mi w końcu, czy napisałaś ten list? Chyba, że znowu zapomniałaś? – Głosik nie odpuszczał.
-  Jaki list do cholery?! – Maria sięgnęła po środki uspokajające i właśnie miała je połknąć, gdy głosik znów się odezwał.
-  To nic nie da. Po prostu odpowiedz mi czy napisałaś list czy nie?
-  Nie. Nie napisałam żadnego listu odkąd…
- Wiedziałam! Wiedziałam – głosik wykrzyknął najpierw z satysfakcją, po czym powtórzył już mniej radośnie – Przestałaś wierzyć. Dlaczego?
-  W co przestałam wierzyć? I w ogóle, kto pyta? – Maria była na skraju paniki. Kiedy wypisywano ją ze szpitala, lekarz wyraźnie powiedział, że gdyby kiedykolwiek usłyszała głosy, ma się natychmiast zgłosić. Słyszy głos. Jeden. Czy ma już pakować torbę i jechać z powrotem? A co z kotem? A co niedokończoną robotą, a …
-  Ja.
-  Co ja?
-  Ja. Pytałaś kto. Ja.
-  Co za ja?
-  Zapomniałaś. Zapomniałaś i przestałaś wierzyć. Nie piszesz listów a potem się dziwisz – głosik był wyraźnie zirytowany.
-   Zapomniałam, zapomniałam! Ja zapominam, że sobie herbatę zalać miałam, kluczy do mieszkania zapominam, rachunków zapłacić zapominam, dni mi się mylą! Zlituj się. Możesz mi normalnie powiedzieć kim jesteś i o jakie pieprzone listy ci chodzi?! – Maria usłyszała swój głos i z przerażeniem uświadomiła sobie, że krzyczy. Nie. Wrzeszczy!
-  Nie krzycz na mnie – cichutko poprosił głosik. Był wyraźnie wystraszony.
-  Nie krzyczę.
-  Krzyczysz.
-  Nie na ciebie.
-  Na mnie. Przestań. Nie lubię tego. Tej piżamy też nie lubię. Jest brzydka. Lubię tamtą, w renifery.
Maria przyjrzała się swojej piżamie i musiała przyznać głosikowi rację. Piżama była okropnie brzydka. I smutna taka jakaś. Zupełnie do niczego. Materiał też wcale nie był przyjemny. Dlaczego wciąż ją nosi?
-  Czemu wciąż ją nosisz?
-  Nie wiem. Jest paskudna, masz rację.
- Ohydna, obleśna, obrzydliwa, koszmarna, potworna, bleeee…  - Głosik pokrzykiwał udając, że zaraz zwymiotuje - Wywal! – Rozkazał a Maria, ku swojemu zdziwieniu, zdjęła z siebie piżamę, zwinęła w kulkę i wyrzuciła do kosza na śmieci. Poczuła ulgę i coś, jakby odrobinkę radości. Nie była pewna, ale tak, to była radość.
-  Od razu lepiej – ucieszył się głosik – nawet nie jesteś taka gruba. I czego się wstydzisz? Fajnie wyglądasz. Myślałam, że będzie gorzej. Ale jak ci zimno, to wskakuj w reniferki!
-   Dres założę – Maria, odruchowo zakrywając biust, sięgnęła po ubranie.
-  Ja wolę reniferki. Po co kupiłaś sobie piżamę w reniferki, skoro w ogóle jej nie nosisz? Do trumny się w to ubierzesz? Zresztą, zakładaj, co chcesz, byle szybko, bo nie zdążysz.
-   Czego nie zdążę? – Maria wciągnęła szybko wyciągnięte dresowe spodnie i nudną, szarą polarową bluzę i znów usiadła na kanapie. Nawet gdyby była jednak chora, to najpierw skończy tę idiotyczną rozmowę z denerwującym głosikiem.  
-  A o czym my tu od godziny rozmawiamy? – fuknął głosik
- No, właśnie nie bardzo wiem, dlatego pytam. I może mi w końcu powiesz, jaki list i do kogo miałabym według ciebie napisać?
- Rany, jaka ty tępa jesteś! Jaki dzisiaj mamy dzień? – Głosik stracił resztki cierpliwości.
- Czwartek, chyba…
- No, ale dzień miesiąca, który?
- Piąty. Wczoraj była Barbórka, jutro… o cholera!
- Tylko nie zapomnij poprosić o…, chyba, że już nie chcesz? – wyszeptał głosik.
- Chcę, chcę. Poproszę. Obiecuję  - Maria wyrwała kartkę z zeszytu, w którym bez powodzenia próbowała prowadzić domowy budżet, a potem zielonym flamastrem, bo innego nie miała pod ręką, zaczęła pisać: Kochany św. Mikołaju…  
Głosik zamilkł, zwinął się w kłębek, jak kot i spokojnie zasnął na kanapie.





8 komentarzy:

  1. Czy ten głosik to mały Mikołaj?
    Ja też listów nie piszę i nawet Mikołaja nie lubię.
    Wolę sama sobie robić prezenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ten głosik to nie był mały Mikołaj. Byłoby mu przykro, że go nie lubisz :(

      Usuń
  2. Ten głosik to jej dziecięce "ja" :) Piękne :) Dobrze, że jednak nie zapomniała!

    OdpowiedzUsuń
  3. I napisałaś??? Bo ja jeszcze nie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świątecznie i nastrojowo się zrobiło :) Ta piżamka musi być śliczna. Nie mam reniferków, mam "fistaszki" - milutkie i cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń