wtorek, 25 lutego 2020

Wszyscy jesteśmy połączeni

Pojechałam dzisiaj do Muzeum Śląskiego. Ostatnio dość dawno go nie odwiedzałam. Byłam zajęta innymi sprawami. Ale dzisiaj, w ten ostatni wtorek mojego długiego urlopu, chciałam doświadczyć czegoś, co pozwoliłoby mi ten dzień zapamiętać i wspominać, kiedy już wrócę do pracy. Nie sądziłam, że będą to wrażenia tak silne.
Jest w Muzeum Śląskim sala szczególna. To Galeria jednego dzieła. Ogromna hala z sufitem sięgającym nieba, do której dojść można jedynie długim, wąskim i dość ciemnym korytarzem robi wrażenie nawet wówczas, gdy jest pusta. Poprzednio, gdy do niej wchodziłam zaskoczyła mnie tysiącami luster.
Zaatakowana zmultiplikowanym odbiciem siebie samej straciłam równowagę i dość szybko wycofałam się na bezpieczny, mroczny korytarz, skąd już spokojnie zerkałam do środka przez kwadratowe okienka. 
Dzisiaj to, co zobaczyłam zauroczyło mnie, wciągnęło, otuliło i długo nie chciało wypuścić. Stałam sama, pośrodku plątaniny czarnych sznurków i zawieszonych wśród nich cyfr czując narastające wzruszenie. Wszechświat mnie przytułał i dawał odpowiedzi na wszystkie moje pytania, zadając mi kilka nowych.




















































Tą niesamowitą instalację zatytułowaną COUTHING MEMORIES stworzyła Chiharu Shiota. Artystka urodzona w Osace, mieszkająca w Berlinie, prezentująca swoje prace na całym świecie.


Opuściłam muzeum z uczuciem, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Czułam, że ta ja, która wyszła z plątaniny sznurków, to nie jest ta sama ja, która tam weszła. Że już nic nie jest takie, jakim było kilkadziesiąt minut wcześniej. I że wszystko, absolutnie wszystko, co robimy jest ważne.
Dopiero po powrocie do domu przeczytałam broszurkę z informacją o artystce i jej słowa, którymi chce się z wami podzielić:

"Swoją instalacją pragnę zwizualizować w tej przestrzeni wszechświat. Masywna chmura przeplatających się linii wypełnia pomieszczenie, unosi się nad układem dziewięciu stołów i krzeseł. Sieć ta mieści w sobie setki białych liczb, niczym gwiazdy na nocnym niebie. Pomieszczenie przekształca się w organiczną przestrzeń, nasz wewnętrzny wszechświat, złączony z tym, co zewnętrzne. Wzajemnie powiązane sznury obrazują naszą wspólną historię.
 
 [...] W centrum tego wszechświata mieści się egzystencja, której nie sposób dostrzec gołym okiem; nasza przeszłość, teraźniejszość i przyszłość siedzą przy stole, rozmyślając o niezliczonych gwiazdach w wiecznie rozszerzającym się wszechświecie.

[...] ważne jest dla mnie przedstawienie instalacji, która łączy ludzi i pokazuje, że wszyscy jesteśmy częścią tego samego organizmu, o który należy dbać i poddawać nieustannej refleksji."


Pracę artystki, przygotowaną specjalnie dla Galerii jednego dzieła można oglądać jeszcze do 26 kwietnia w Muzeum Śląskim w Katowicach.

 

2 komentarze:

  1. Ciekawe są te pytania dotyczące liczb. Myślę sobie, że dla mnie żadna liczba nie ma sensu, bo ich nie lubię.
    Biorąc pod uwagę numerologię jakaś liczba mnie określa, lecz wolę myśleć, że tylko słowa mnie określają.
    Jednak instalacja z lustrami robi wrażenie. Bardzo lubię lustra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdyby zamiast cyfr artystka zawiesiła tam litery alfabetu byłabyś zachwycona.

      Usuń