niedziela, 22 marca 2020

Królewska Huta w koronie

Idę na spacer z psem. Jak zwykle. 
W mojej dzielnicy nigdy nie ma zbyt wielkiego ruchu, a jeśli już, to ruch ten robią jedynie "przejezdni" odwiedzający lekarzy orzeczników w pobliskim ZUS-ie i to tylko do godziny piętnastej, potem dzielnica zamiera. Ot, tu  ktoś z pieskiem podrepcze, tam jeden z drugim po piwko do spożywczaka zasuwa i to by było na tyle. 
Co się zmieniło od kiedy wirus w koronie szaleje?
Zamiast gazetek reklamowych pięciu okolicznych marketów przy drzwiach pojawiły się ulotki informujące o tym, jak myć ręce. Gazetki reklamowe znikały natychmiast. Ulotki od kilku dni nietknięte, jakby same w sobie stanowiły zagrożenie.



Na drzwiach wejściowych pojawiały się od czasu  do czasu informacje o przerwach w dostawie prądu, wizytach kominiarzy, odczytach liczników, zbiórce starych ubrań. Teraz wisi skromniutki plakacik z numerem telefonu, pod który i tak nikt się nie dodzwoni, a jeśli się dodzwoni, to rozmowy raczej nie doczeka. 



Nie pojawiają się jeszcze klepsydry, ale to chyba wyłącznie dlatego, że większość seniorów z mojej dzielnicy opuściła ten świat w latach ubiegłych, jakby przeczuwając, że może być już tylko gorzej i nie chcąc robić kłopotów rodzinie. Zostały po nich opuszczone domy i zaniedbane ogrody. Najwyraźniej rodziny od dawna nie robiły sobie kłopotu ze swoimi seniorami. 






W zaniedbanych ogrodach przyroda, niewzruszona, budzi się do życia, jak co roku. 






Przedszkole zamknięte. Podwórko puste. Żadne dziecko nie krzyczy o poranku "Ja nie chcę do przedszkola!!!" i nie marudzi po południu "Ja nie chce do domu!!!"


Parafia św. Wawrzyńca transmituje niedzielną mszę w internetach. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów nie unoszą się nad całą dzielnicą modły, śpiewy i  słowa proboszczowego kazania. Słyszę tylko ćwierkające w krzakach wróble, gruchanie gołębi i koncert kosa.


Mój przepracowany Anioł Stróż zgubił poszarzałe pióro. 


Wracam do domu. 



6 komentarzy:

  1. Brak mi słów. Tekst wzbogacony o zdjęcia działa na zmysły. Wystarczy, by zatrzymać się i pomyśleć. Tylko tyle czy aż tyle? Dziękuję za wzbudzenie refleksji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym, żebyśmy wszyscy choć na chwilę zatrzymali się i pomyśleli, zanim będzie za późno. Pozdrawiam i życzę zdrowia!

      Usuń
  2. Smutne dnie nastały, ale pozostaje nam nadzieja... Piękne krokusiki! Spokoju i zdrowia, Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadzieja, mycie rąk, maseczki i siedzenie w domu. Zdrowia!

      Usuń
  3. Wspaniały tekst, świetne zdjęcia. Niektore miejsca chyba nawet rozpoznaję ��

    OdpowiedzUsuń