środa, 16 września 2020

Czekanie wśród kwitnącej czekanki

Od kilku dni dzieją się wokół mnie rzeczy nieoczekiwane i dziwne. 

Zaczęło się od... deski klozetowej. Wymieniona wymusiła odmalowanie łazienki i totalne przemeblowanie pokoi, co z kolei pociągnęło za sobą generalne porządki, również w szafach. Ruszyła lawina zmian. Nie obyło się bez ofiar i choć żal mi tych, którzy zginęli, cieszę się z ogromu miejsca, w które już pcha się nowe. 

Spokojnie sobie na to nowe czekam na odkrytym dzisiaj przypadkiem polu czekanki w miejscu, które przecież znam bardzo dobrze i zastanawiam się, jak ja mogłam tego cudu do tej pory nie zauważyć?! Może zmieniło się znacznie więcej niż mi się wydaje...

Po raz pierwszy od nie wiem jak długiego czasu, szłam boso po trawie. Nie mogłam się powstrzymać i ściągnęłam buty by poczuć chłodną rosę i wilgotną ziemię. Rany, jakie to przyjemne! A ja przecież tylko na zakupy iść miałam...

Ale tu jest tak pięknie! A ja mam ze sobą aparat. I nigdzie się nie spieszę, bo dzisiaj środa, czyli mój dzień wolny od pracy no i jest dopiero 8 rano...


 

Zanurkowałam więc między krzaki, nie zważając na roje owadów i oddałam się przyjemności "patrzenia na zielone" i robienia zdjęć. Czekanka (do dzisiaj nie wiedziałam, że i takie przezwisko ma moja ulubiona cykoria podróżnik) pozwoliła mi się sfotografować i wykazywała dużą cierpliwość.




Jestem introwertyczką. Preferuję kontakty indywidualne, również z badylkami i zazwyczaj robię zdjęcia pojedynczym kwiatom. Jednak dzisiaj nie mogłam oprzeć się urokowi tłumu.

 

Teraz siedzę z kubkiem kawy zbożowej, z cykorii zresztą i czekam, aż przywiozą moją nową kanapę w kolorze butelkowej zieleni, na pierwszy sen, który mi się na niej przyśni i na zupełnie nowy początek. 

 


Żeby zakończyć definitywnie wszytko, co stare, kończę też przygodę z Klarą. 

17 września z księgarni internetowej znikają "Dwie kostki cukru". 

Wraz z nimi znika też "Zamknięta w ogrodzie wyobraźni".

Kto nie zdążył kupić książek, choć bardzo chciał, niech głośno wypowie życzenie.


 





4 komentarze:

  1. Jak ja się cieszę, że wróciłaś na blog! Też lubię cykorię podróżnika, uwielbiam ten błękit i piękno. Jutro nowy rok numerologiczny i nów księżyca, idzie nowe... Życzę Ci samych dobrych zmian i przemian! Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogę powtórzyć za Katishą, że też się cieszę z Twojego powrotu.
    Czekanka urocza. Tylko Klary żal, że już się nie pojawi. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że się cieszysz. A Klara, cóż, zrobiła co miała zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń