niedziela, 6 września 2020

Zapiski nałogowego czytacza - (wy)Ceń się, Barbara Jurga

Bardzo rzadko sięgam po poradniki. Dlaczego? Bo należę do tych osób, które nie cierpią, kiedy ktoś inny mówi im, co mają robić! Mam alergię na tryb rozkazujący i wszelkie "musisz"czy "powinnaś". Z wiekiem coraz większą. To czemu ja książkę tę kupiłam? Po pierwsze dlatego, że jak sama autorka  powiedziała i słowa swe fioletowym atramentem w dedykacji potwierdziła, zainspirowałam ją do napisania tejże. Po drugie, to wcale nie jest poradnik a podręcznik. A ja się lubię uczyć. Tak bardzo lubię się uczyć, że aby sobie tej frajdy nie zabierać, to na wszelki wypadek nigdy skutecznie i do końca się nie wyuczam. No i teraz mam problem, bo ten podręcznik nie tylko jest pięknie wydany i napisany tak, że czyta się go jak najlepszy kryminał, ale jest też merytorycznie absolutnie genialny. I wszystko to, co ja sobie próbowałam na kursie "Żyj z pasją i z pasji" sprytnie zautosabotażować, teraz dotarło drukowanymi literami prosto w mózg. Niektóre treści poszły okrężną drogą przez serducho, wyciskając po drodze kilka, idealnie przewidzianych przez Basię, łez. No dobra, ale czego ten podręcznik w końcu uczy? No, generalnie tego, co zapowiada na okładce, czyli wyceniania własnych prac, kiedy się jest kreatywnym twórcą i potrafi się cuda własnymi ręcami robić, ale za cholerę nie umie się podać za nie rozsądnej  ceny. Autorka, doświadczony strateg i marketingowiec, krok po kroczku przeprowadza takiego artystę - pierdołę na drugą stronę rzeki. Doskonale wie jak, bo sama też jest artystką tworzącą przepiękne i wymagające ogromu pracy mandale na płótnie, ale już nie jest pierdołą. Więc, jeśli ktoś zapragnął zmonetaryzować swój talent i przejść na zawodowstwo oraz spełnia warunek podstawowy - jest (roz)dawcą - to ten podręcznik jest dla niego lekturą obowiązkową. Nie tylko ceny za własne dzieła będą w końcu odzwierciedlać ich rzeczywistą wartość, ale może się zdarzyć, że wreszcie (do)cenicie też samych siebie. A wtedy już nic nie będzie takie samo jak wcześniej. Nic. Więc jeżeli nie macie ani ochoty ani odwagi na zmiany, nie bierzcie tej książki do ręki.
  

 

9 komentarzy:

  1. I już wiadomo po co ma sięgnąć pierdoła, która cenić siebie nie umie.
    Dziękuję za recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za recenzję, Karolina. Póki co jednak, to nie dla mnie książka. Może w przyszłości, kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście nie jest książka dla wszystkich i nie w każdym momencie. Buziaki!

      Usuń
    2. Ja w każdym razie cieszę się bardzo, że powstał ten wpis, bo mam nadzieję, że w ślad za nim pojawią się kolejne... Z Twoimi zdjęciami :-) Uściski!

      Usuń
    3. Cieszę się, że napisałaś tę opinię, bo to oznacza, że może wkrótce przeczytam tu inne wpisy, okraszone Twoimi zdjęciami :-)

      Usuń
    4. Powoli się zbieram do pisania. Bardzo powoli...

      Usuń
  3. Bardzo mi się podoba Twoje stwierdzenie, że "na wszelki wypadek nigdy skutecznie i do końca się nie wyuczam". Myślę, że dopóki chcemy się uczyć, to starość (mózgowa) nam nie grozi.
    ps. Jakubowe skończyłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Księgi Jakubowe czekają na swój czas. Teraz pałętam się po Pradze z Mariuszem Szczygłem ;)

      Usuń