sobota, 10 kwietnia 2021

I znów zakwitły forsycje

Ostatnie dni są dla mnie bardzo trudne. Po raz pierwszy od trzynastu lat nie ma przy mnie mojego męża. Od tygodnia leży nieprzytomny w szpitalu. Zawieszony miedzy życiem tu a byciem tam. Nie mogę być przy nim. Nie mogę trzymać go za rękę i powiedzieć, żeby niczego się nie bał. Nic nie mogę zrobić, tylko mieć nadzieję, że wszystko skończy się tak, jak ma się skończyć, czyli dobrze. Łapię się zwyczajnych codziennych czynności, jak koła ratunkowego. Wiem, że muszę wstać z łóżka, muszę zjeść śniadanie, muszę wyjść z psem na spacer, muszę wyrzucić śmieci... Rzucam się na odkurzanie dywaników, układanie rzeczy w szafie, gotowanie kompotu z jabłek, w nadziei, że to da mi chociaż chwilę ulgi i poczucia odrobiny wpływu na absurdalną rzeczywistość.  

Dzisiaj świeci słońce. Jest ciepło. Po raz pierwszy od miesiąca, z ogromnym lękiem, czy dam radę, wyszłam na spacer ciut dalej niż z psem pod blok i wzięłam ze sobą aparat. Jeszcze kwitną forsycje, ulubione krzewy mojego męża. Przetrwały zimno i śnieg. Ich delikatne płatki dały radę. Nie straciły nic a nic ze swego słonecznego, energetycznego i pełnego życia koloru. 




Rozpychają się pomiędzy nagimi jeszcze gałązkami innych krzewów.




Wychylają zza płotów.



Próbują otwierać zamknięte drzwi.

Sięgają wysoko, wysoko...



Aż do nieba!



A ja stoję przed tym krzakiem forsycji i czuję równocześnie zachwyt nad odradzającym się po długiej zimie życiem, radość, że dane mi jest to oglądać, smutek przeogromny, że mój mąż nie może tego zobaczyć, tęsknotę rozrywającą serce. Ściskam w ręce aparat tak mocno, jakbym ściskała dłoń męża. Łzy płyną mi po policzkach. 

Tak bardzo chciałabym, żeby mój mąż odnalazł drogę do domu...

Wiem, za rok też będą kwitły forsycje. 

One będą tu zawsze. 

My jesteśmy tu tylko na chwilę. 

6 komentarzy:

  1. Zawsze po trudnych dniach przychodzą dobre, zobaczysz. Ściskam najserdeczniej, rób zdjęcia forsycji, żeby mąż mógł obejrzeć tegoroczne żółte piękności, jak już wydobrzeje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne słowa, Karolino. Głęboko człowieczy. Pamięt w modlitwie, po swojemu. O.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słów brakuje, by wrazić współczucie. Wszystkie wydają się zbyt ciasne lub zbyt duże.
    Dobrze, że masz aparat i możesz robić zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń