niedziela, 18 kwietnia 2021

Uczę się chodzić powoli

Zawsze chodziłam szybko. Bo było coś ważnego do załatwienia, a ja lubię mieć szybko z głowy. Bo do pracy, żeby się nie spóźnić. Bo w domu czeka mąż... 

Wczoraj po raz pierwszy poczułam, że nie muszę się już nigdzie spieszyć. Zatrzymałam się ma chwilę, wzięłam głęboki oddech i postawiłam pierwsze kroki w rytmie slow.



Wracałam do domu w deszczu, obserwując zza zaparowanych od maseczki okularów kwitnące biało drzewa. Słuchając śpiewu ptaków. Przyglądając się spacerującym przechodniom. Świat wyglądał zupełnie tak samo, jak tydzień temu.



Nic się nie zmieniło. Wciąż kwitną forsycje.





Puste ławki czekają, aż ktoś na nich przysiadzie.



Gołębie szukają schronienia. 




Stare domy czekają na to, aż ktoś je wyremontuje.




Ktoś gdzieś czeka na swoje drugie śniadanie.




W przejściu podziemnym, jak zwykle po deszczu, woda po kostki.



 Nic się nie zmieniło. Wszystko po staremu.

 Tylko ja nie mam już po co spieszyć się do domu...

 

9 komentarzy:

  1. Powiało lodowatym smutkiem.
    Bardzo Ci współczuję.
    Zdjęcia piękne jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W rytmie slow wiele się zauważa, tak na zewnątrz jak i w sobie. I choć końcówka wpisu jest smutna wierzę, że z czasem początek przyniesie ukojenie.

    Ściskam Karolino
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  3. Spieszmy się kochać... Ty zdążyłaś. I wierzę, że znowu zaczniesz... spieszyć, kochać ...
    Wil ma

    OdpowiedzUsuń
  4. Weszłaś na nową ścieżkę życiowych doświadczeń. Otwiera się przed Tobą nauka uważności. Słuchaj swego serca, podążaj za nim, powoli, w swoim rytmie. Ono znajdzie kiedyś spokój i ukojenie. Ty też... Przytulam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie staram się robić i choć to serce pęknięte wiem, że kiedyś...

      Usuń