niedziela, 2 maja 2021

Na przekór szarości

Po najzimniejszym od wielu lat kwietniu przyszedł maj. Chłodny, ponury i dżdżysty. Palę  świece, by choć trochę się ogrzać w ich płomieniu. Rozpylam aromat cytryny w pokoju. Niewiele to pomaga. Łzy kręcą się w kącikach oczu a deszcz pada coraz mocniej i nie zamierza przestać. Smutna ta wiosna...

A ja nie chcę się smucić. Nie chcę rozpaczać. 

Szukam kolorów i znajduję je na zdjęciach sprzed kilku dni.




Zachwycam się wszystkimi odcieniami różu, który w naturze nigdy nie jest kiczowaty.



Jaskrawością świeżej zieleni.






Odnajduję błękit bezchmurnego nieba.


Ciepło wiosennego słońca.



Radość.


Obfitość.

Różnorodność.



Patrzę na nie, ocieram łzy i zaczynam się uśmiechać do życia, które trwa mimo wszystko.





8 komentarzy:

  1. Kolory, mimo wszystko.🌹

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne barwy. Cieszę się, że je dostrzegasz. Mimo wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie fotografujesz wiosnę i jeszcze piękniej o niej piszesz. Przytulam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że możesz robić zdjęcia. Pięknie Ci wychodzą i są jakimś sposobem na szarość.

    OdpowiedzUsuń