Pierwsze obrazki


Od tego zdjęcia 

wszystko się zaczęło



Aparat dostałam od męża kilka lat temu i zaraz rzuciłam się do pstrykania zdjęć każdej trawce. Zaginęłam wśród chaszczy na długie godziny ciesząc się jak dziecko nową zabawką. Po powrocie do domu z radością przeglądałam zdjęcia a to ucieszyło mnie najbardziej. Stało się później okładką mojej pierwszej książki, znalazło się na zakładce i długo było tłem bloga oraz FP Zamknięta w ogrodzie wyobraźni Mam do niego ogromny sentyment. Jest też jednym z niewielu moich zdjęć, które zaistniało nie tylko w cyfrowej ale i tradycyjnej formie. Patrzę na nie codziennie. 
Przypomina mi o moich marzeniach i o tym, że marzenia się spełnia!

Mokre trawki








Trawa po deszczu lub w porannej rosie okazała się dla mnie bardzo inspirująca. Powstała cała seria zdjęć traw letnich, jesiennych i wiosennych obsypanych brylantami.
Wstając tuż po świcie, w przemoczonym ubraniu, w niewygodnej pozycji, próbując sfotografować te klejnoty tak, by ukazać całe ich piękno spędzałam prawie wszystkie weekendy. Nie umieszczę tutaj wszystkich moich ukochanych trawek, bo nie starczyłoby miejsca na żadne inne zdjęcia ;) 


Złote trawki












Zanim nie wzięłam w ręce aparatu fotograficznego nie miałam pojęcia jak różnorodne i piękne są trawy, nawet gdy są suche.  A jeśli wyjdzie się na łąkę tuż przed zachodem słońca, zobaczyć można rzeczy magiczne. I nic to, że komary tną a kamyki uwierają w kolanka. Dla takiego widoku warto!

Owady

















Z trawami było dość łatwo. Cierpliwie pozowały przy bezwietrznej pogodzie godzinami nie zmieniając pozycji. Z owadami rzecz się ma jednak zupełnie inaczej. Potrafią siedzieć nieruchomo jednak wyłącznie, gdy nikt nie próbuje im zrobić zdjęcia. Całe szczęście, że aparat mam cyfrowy, bo ilość zmarnowanych klatek naraziłaby mnie na spore koszty przy fotografii analogowej. Na tego delikwenta w kratkę polowałam trzy dni. Ale jak już upolowałam chodziłam kolejne trzy dni dumna jak paw! 
Z muchą poszło łatwiej :) 




Korali sznur











Pająki rzadko wzbudzają sympatię, ale trudno odmówić uroku pajęczynom, szczególnie tym mieniącym się wszystkimi kolorami tęczy w promieniach słońca lub przystrojonym brylantami kropel letniego deszczu bądź porannej rosy. I choć moje oko szybko dostrzega te cudowności, to żeby mój aparat zechciał zobaczyć to samo wymaga większego wysiłku. Ale czegóż to kobieta nie zrobi, by wejść w posiadanie takiej kolekcji biżuterii?




Konkurs imienia Małego Księcia












Co roku, pod koniec lata, wybieram się na spacer do Rosarium w Parku Śląskim. Koniecznie wcześnie rano, żeby przyłapać róże na porannej toalecie i uniknąć tłumu spacerowiczów. Już po kilku minutach jestem odurzona zapachem i oczarowana bogactwem kolorów i form. Wybranie tej jednej jedynej jest absolutnie niemożliwe! Na szczęście karta pamięci o pojemności 16 GB  zmieści je wszystkie. 


Polne kwiatki











Różami od święta, na co dzień zachwycam się tymi niepozornymi, niewymagającymi specjalnego nawożenia czy podlewania, często traktowanymi jak niepotrzebne chwasty, polnymi kwiatkami. Wyrastają w miejscach, w których nikt się ich nie spodziewa i sprawiają, że świat staje się weselszy. A gdy odnajduję takiego małego bohatera kwitnącego w listopadzie, to nawet jesienna depresja nie ma szans.


 Liście, listki, listeczki...














Kocham drzewa. Rozpoznaję je po kształcie korony (jeśli tylko nie została drastycznie okaleczona przez człowieka) po korze, po liściach. Potrafiłam to robić już jako mały brzdąc. Nauczył mnie tego Tato podczas naszych codziennych spacerów. Kiedy on nie mógł już chodzić, ja szłam na spacer z aparatem a potem pokazywałam mu zdjęcia i było tak, jakbyśmy znów razem spacerowali. Taty już przy mnie nie ma. Zachwyt na każdym listkiem, tak jak pamięć o nim, pozostanie na zawsze. 


Badylki











Jesień i zima. Pory roku dla wielu przygnębiające i nieukochane. Bo słońca za mało, bo deszczu za dużo, bo ciemno zimno i ogólnie źle. A ja wtedy odżywam! I z przyjemnością wyruszam na polowanie na badylki. Albo na kaczki ;)



Albo taplam się w kałużach.



Ostatecznie, gdy pogoda uniemożliwia wyprowadzenie aparatu na spacer, eksperymentuję w domu, wykorzystując na przykład folię aluminiową.



Moje ulubione miejsca


Lubię podróżować. 
Jednym z moich dziecięcych marzeń była podróż samochodem po Europie. Z minimalną ilością bagażu, nielimitowanym czasem i nieograniczoną ilością gotówki. To wciąż jeszcze przede mną. Aktualnie obszar moich podróży jest niestety mocno ograniczony. Więc gdzie powstają te wszystkie zdjęcia? Większość w dzielnicy, w której mieszkam czyli w okolicach Góry Redena w Chorzowie.





W poniedziałki w chorzowskim Skansenie, gdzie wsłuchuje się w opowieści starego wiatraka
W soboty w Dolinie Górnika i na Żabich Dołach.






  W niedziele w Brynowskich lasach.






Czasem w Świerklańcu.




W sezonie wiosenno - letnim w moich ukochanych Lyskach.



  I nad morzem :)






Galeria (prawie) wszystkich zdjęć




Uzależniłam się od robienia zdjęć i pstrykam ich całe mnóstwo. 
To mój jedyny nałóg poza czekoladą.
Diluję  nimi na Facebooku ;)
 
Dla znajomych co roku robię kalendarze





Chciałam opanować sztukę robienia zdjęć w trybie manualnym. Kupiłam w tym celu starą lustrzankę i nawet kurs podstaw fotografowania. Romans z Pentaxem nie przerodził się jednak w dojrzałą miłość. Pozostały tylko piękne wspomnienia.




A ja nadal, bez kompleksów i z niemijającą przyjemnością pstrykam fotki Nikonem COOLPIX B500.





fot. Karolina Łucja Kozioł
e-mail: ina.lucjakoziol11@gmail.com




4 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia. Pasja godna podziwu.
    Podoba mi się nowa szata graficzna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądam Twoje zdjęcia z wielką przyjemnością. Kunszt ogromny w nich widać i Twoją artystyczną duszę.

    OdpowiedzUsuń